Rosyjska ruletka, czyli biznes na Wschodzie

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-09-08 00:00

Wiele lat temu udowadniano, drogą żmudnych analiz, że coca-cola przestała szkodzić na socjalizm. I udowodniono, skutecznie. Ale najnowsze badania wykazały na przykład, że wrażliwym i wybrednym rosyjskim podniebieniom nagle zaczęły szkodzić serki firmy Danone, podobnie jak wiele innych produktów wytwarzanych w Polsce, zwanej z rosyjska „priwislanskij kraj”. W efekcie produkty tej firmy, jako groźne dla zdrowia i bezpieczeństwa narodowego Rosji, zostały aresztowane.

Okazuje się, że tajemniczy wirus, którego nie tolerują podniebienia prezydenta Putina i spółki, uaktywnił się nagle, wraz z naszym wejściem do Unii Europejskiej. Nic nie zapowiadało jego aktywacji, ale co bardziej przedsiębiorczy i znający rosyjską wrażliwość przedsiębiorcy od razu postanowili zwiększyć odporność rosyjskich decydentów. Niektórym się udało, teraz do pracy bierze się premier Hausner — on będzie zwiększał.

Oburzenie określonych środowisk biznesowych zachowaniem rosyjskich służb weterynaryjnych jest zdumiewające i co najmniej niezrozumiałe. Przecież nasi rosyjscy przyjaciele mają wielowiekowe wręcz doświadczenia w takim właśnie robieniu interesów i nie będą ich zmieniać z tak błahego powodu jak serki Danone czy szynka babuni.