Brytyjczycy ponownie chcą rozmawiać o prywatyzacji Grupy Lotos. Grożą pozwem.
Zmiana ministra skarbu może oznaczać korektę kursu prywatyzacyjnego. Szansę na nowe, korzystne rozwiązania upatruje w tym zapewne wiele firm. Wśród nich — brytyjska Rotch Energy.
„Będziemy zobowiązani za umożliwienie nam spotkania z zarządem Nafty Polskiej w celu przedyskutowania podjęcia zawieszonego procesu prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej oraz uzgodnienia harmonogramu finalizacji sprzedaży akcji spółce Rotch” —napisał Keyvan Rahimian, szef Rotch Energy w liście skierowanym do wicepremiera Jerzego Hausnera, odpowiedzialnego, do czasu wyboru ministra skarbu, za państwowy majątek.
Pismo zostało wysłane także do premiera oraz Macieja Giereja, szefa Nafty Polskiej, nadzorującej proces restrukturyzacji i prywatyzacji sektora naftowego w Polsce. Nafta nie chciała skomentować tego listu.
Rotch Energy twierdzi, że jego celem ,,nie jest formułowanie pod adresem Nafty Polskiej oskarżeń o działania w złej wierze w trakcie prowadzonych przez nią negocjacji”.
,,Jednak opóźnienie przez NP poszczególnych etapów procesu prywatyzacyjnego, różne zmiany wymagań w trakcie procesu /.../ i wreszcie wydanie przez NP pisma, w którym próbuje odrzucić ofertę Rotch i PKN bez podania żadnego wytłumaczenia, muszą budzić poważne zaniepokojenie” — wyjaśnia Keyvan Rahimian.
Podkreśla też, że jeśli dojdzie do wznowienia procesu prywatyzacji i akcje RG zostaną sprzedane ,,inwestorom innym niż spółka Rotch”, firma będzie musiała podjąć kroki zmierzające do odzyskania 10 mln USD wydanych na prace związane z udziałem w prywatyzacji RG.
W połowie lipca 2003 r. resort skarbu po rekomendacji Nafty Polskiej odrzucił ofertę Rotch Energy i PKN Orlen na zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej (obecnie Grupa Lotos). Zdaniem resortu, „nie gwarantowała ona osiągnięcia celów prywatyzacji, przede wszystkim realizacji strategii rozwoju spółki”. Rotch negocjował warunki zakupu pomorskiej rafinerii prawie dwa i pół roku, zmieniając po drodze partnerów w konsorcjum. Media informowały też, że Brytyjczycy nie mają pieniędzy na zakup i realizację procesu inwestycyjnego w rafinerii.