Rozłam w OPEC

Dorota Sierakowska, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska
opublikowano: 13-10-2014, 11:00

Podczas piątkowej sesji na rynkach towarowych wciąż przeważał kolor czerwony – notowania indeksu CRB zniżkowały o 0,29% do poziomu 275,60 pkt.

W centrum uwagi:
•    Ropa wciąż pod presją podaży
•    Obniżka produkcji ropy mało prawdopodobna
•    Wzrost importu ropy do Chin

Przeceniona została większość towarów rolnych oraz niektóre metale, z kolei na plus wyszły m.in. notowania miedzi i surowców energetycznych.

Ropa wciąż pod presją podaży

Po kilku fatalnych sesjach na rynku ropy naftowej w ubiegłym tygodniu, piątek przyniósł odreagowanie i wzrost cen tego surowca. Był to jednak wzrost symboliczny, bowiem notowania amerykańskiej ropy naftowej WTI pozostały poniżej poziomu 86 USD za baryłkę. Zresztą, o tym, że presja na spadek cen tego surowca się utrzymuje, świadczy już dzisiejsza sytuacja na rynku ropy – notowania ropy WTI spadły z powrotem poniżej 85 USD za baryłkę.

Trudno się dziwić takiemu rozwojowi sprawy, biorąc pod uwagę obfitość ropy naftowej na globalnym rynku. Obecnie uwagę inwestorów przyciąga przede wszystkim stanowisko kartelu OPEC w sprawie spadających cen surowca. To zaś jest niejednolite.

Dla niektórych krajów zrzeszonych w OPEC obecne ceny ropy naftowej są zbyt niskie, aby budżet kraju wyszedł chociażby na zero. Do takich krajów należą m.in. Iran, którego władze już wcześniej głośno zachęcały do interwencji na rynku ropy, a także Wenezuela, która w piątek wezwała pozostałe kraje OPEC do cięcia produkcji ropy naftowej i tym samym, doprowadzenia cen ropy naftowej Brent z powrotem powyżej 100 USD za baryłkę.

Obniżka produkcji ropy mało prawdopodobna

Jednak patrząc na wypowiedzi i działania oficjeli z Arabii Saudyjskiej, widać, że kraj ten nie podziela obaw pozostałych członków OPEC. Według ich nieoficjalnych wypowiedzi, Arabia Saudyjska jest skłonna zaakceptować ceny ropy naftowej poniżej 90 USD za baryłkę – a nawet w okolicach 80 USD za baryłkę – przez rok lub nawet dwa lata. Arabia Saudyjska liczy na to, że obecne niskie ceny pozwolą temu krajowi na zwiększenie swojego udziału w rynku i zwiększenie tym samym zysków w dłuższym terminie. Będzie to możliwe ze względu na fakt, że niższe ceny ropy naftowej prawdopodobnie doprowadzą do zmniejszenia produkcji tego surowca w Stanach Zjednoczonych, gdzie wydobywanie ropy naftowej z łupków jest drogie. Tak czy inaczej, arabskie władze póki co unikają oficjalnych wypowiedzi z ustosunkowaniem się do spadających cen ropy naftowej.

Nie unikają ich natomiast przedstawiciele Kuwejtu. Minister ds. ropy naftowej w tym państwie, Ali al-Omair, powiedział w niedzielę, że uważa, że obecnie nie ma szans na obniżkę produkcji ropy naftowej w OPEC. Omair powiedział także, że barierą spadku notowań ropy naftowej powinien być rejon 76-77 USD za baryłkę, wynikający właśnie z kosztów wydobycia tego surowca w USA.

Wzrost importu ropy do Chin

Dzisiaj nad ranem pojawiły się dane dotyczące importu ropy naftowej do Chin. Według nich, we wrześniu Chiny importowały 27,58 mln ton ropy naftowej, co stanowi o 9,5% więcej niż wielkość importu w sierpniu.

Dane te, chociaż dobre, nie były jednak w stanie wesprzeć dzisiaj kupujących na rynku ropy naftowej. Cena tego surowca w USA zbliża się już do technicznego wsparcia w okolicach 84 USD za baryłkę.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Sierakowska, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

Polecane