Rozmowy na granicy

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-04-19 00:00

Od 1 maja nasz wschodni sąsiad może otworzyć rynek na polskie mięso i jednocześnie zablokować go innym państwom.

Sześciogodzinne rozmowy polsko-ukraińskie, które odbyły się tuż przed Wielkanocą, wyjaśniły problem nielegalnych przesyłek mięsa. To był powód zablokowania eksportu za granicę na Sanie. Strony pracują nad wyeliminowaniem nieprawidłowości.

— Dokumenty, które przedstawiliśmy, obnażyły problemy z kontrolą na granicy ukraińskiej. Niektóre przesyłki nie były zgłaszane do odprawy ani po polskiej, ani po ukraińskiej stronie. Dobrze, że w spotkaniu wzięli udział celnicy, którzy na bieżąco wyjaśniali szczegóły procedury odpraw — mówi Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.

W tym tygodniu odbędzie się kolejne spotkanie, tym razem na granicy, prawdopodobnie na przejściu w Korczowej.

— Chcemy jeszcze raz sprawdzić system raportowania przesyłek. Już zapowiadamy, że każdy eksport będzie zgłaszany zarówno władzom centralnym Ukrainy, jak i granicznemu lekarzowi weterynarii. Ściślejszą współpracę nawiążą celnicy. Jest duża nadzieja na odblokowanie eksportu już 1 maja — mówi Cezary Bogusz.

Nieszczelna granica to jeden z największych problemów Ukrainy. W Kijowie coraz głośniej mówi się o kolejnych blokadach importu, m.in. z Węgier. Przemyt jest bowiem konkurencją dla rodzimej produkcji.

— Na Ukrainie jest około stu kombinatów mięsnych, z czego czynnych jest połowa, a wykorzystują one nieco ponad 30 proc. mocy przerobowych. Niedobór surowca jest coraz większy — wyjaśnia Cezary Bogusz.

Na początku kwietnia strona polska otrzymała informacje o przemycie, na podstawie których władze w Kijowie wprowadziły blokadę. Były to przypadki nielegalnego przewożenia przez granicę po 2-3 t mięsa. Razem w 2005 i 2006 r. przemyt sięgnął niespełna 100 ton.