DUBLIN (Reuters) - Pełniąca rotacyjną prezydenturę w Unii Europejskiej Dania ostrzegła we wtorek, że odrzucenie traktatu z Nicei w sobotnim referendum w Irlandii zagrozi kryzysem procesowi poszerzenia.
"Jeżeli traktat z Nicei nie zostanie ratyfikowany, grozi nam nieprzewidywalny i bezprecedensowy kryzys" - powiedział premier Danii, Andres Fogh Rasmussen podczas pobytu w Irlandii.
Ostatnie sondaże wskazują, że traktat, który Irlandczycy już raz odrzucili w ubiegłorocznym głosowaniu, może zostać tym razem przyjęty. Irlandia jest jedynym krajem "15", który jeszcze nie ratyfikował ustaleń z Nicei, dostosowujących unijne instytucje do przyjęcia nowych członków.
Przeciwnicy traktatu starają się przesunąć ciężar dyskusji na temat referendum z kwestii poszerzenia, które popiera większość irlandzkiego społeczeństwa, w stronę spraw takich jak stworzenie europejskich oddziałów szybkiego reagowania.
W tym tygodniu rząd Irlandii stara się ponownie skupić uwagę społeczeństwa na kwestii przyjęcia do UE 12 nowych państw, głównie z Europy Wschodniej.
"Chciałbym podkreślić, że nie ma planu B" - powiedział Rasmussen podczas wspólnej konferencji z premierem Irlandii, Bertim Ahernem.
Przeciwnicy traktatu dowodzą, że Unia znajdzie sposób przyjęcia nowych krajów członkowskich, nawet jeżeli traktat nie zostanie ratyfikowany.
Patricia McKenna, członek frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim i przeciwniczka traktatu, powiedziała, że do samego końca władze Unii będą utrzymywać, że nie ma alternatywy.
"Jednak wiele osób w Parlamencie Europejskim przyznaje, że plan B istnieje" - powiedziała w radiu RTE.
Sinn Fein, polityczne ramię Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), które również sprzeciwia się ratyfikacji traktatu, zamierza poprzeć natomiast uchwałę parlamentu popierającą poszerzenie.
"Dali (parlament) powinien odzwierciedlać poglądy wszystkich partii" - uważa Sinn Fain.
Pomysł ten jako niezgodny z konstytucją odrzucił rząd.
UCIEKANIE OD FAKTÓW
Zdaniem części analityków przeciwnicy traktatu starają się zamazać fakt, że rozszerzenie leży u podstaw traktatu z Nicei i stosują różne wybiegi, aby ukryć swój sprzeciw dla otwarcia Irlandii dla nowej fali imigrantów.
"Sądzą, że przeciwnicy traktatu dobrze wiedzą, że gdyby rozszerzenie Unii było w samym centrum debaty dotyczącej ratyfikacji jego zwolennicy wygraliby bez problemu. Dlatego starają się odsunąć poszerzenie na bok" - powiedział Ben Tonra, analityk polityczny z University College Dublin.
Właściwie wszystkie grupy sprzeciwiające się ratyfikacji traktatu twierdzą, że popierają poszerzenie, jednak część z nich podnosi hasła typu "brońmy irlandzkich miejsc pracy", a możliwość napływu emigrantów z Europy Wschodniej powoduje, że wielu Irlandczyków dwa razy zastanowi się przed podjęciem decyzji w referendum.
"Ponieważ naszej gospodarce nie wiedzie się najlepiej, zmienia się też optyka patrzenia na poszerzenie i rosną obawy o zachowanie miejsc pracy dla Irlandczyków" - powiedziała Pauline Larrigan, gospodyni domowa mieszkająca na przedmieściach Dublina, która ostatnio głosowała na "tak".
W wywiadzie udzielonym włoskiemu dziennikowi La Stampa, przewodniczący Komisji Europejskiej, Romano Prodi wyraził przekonanie, że tym razem traktat zostanie ratyfikowany.
"Tym razem jesteśmy świadkami bardzo szerokiej debaty politycznej, dlatego myślę, że więcej osób zdecyduje się głosować i z optymizmem będę czekał na wynik" - powiedział Prodi.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))