W komunikacie towarzyszącym decyzji, podobnie jak w poprzednich miesiącach, Rada podkreśliła utrzymywanie się aktywności gospodarczej na niskim poziomie. Jego źródła to recesja za granicą, pogorszenie sytuacji na rynku pracy, gorsza kondycja finansowa przedsiębiorstw oraz utrudniony dostęp do kredytu. Pomimo odnotowanego w kwietniu ponownego wzrostu inflacji RPP wierzy, że najbliższe miesiące przyniosą jej spadek i ocenia prawdopodobieństwo ukształtowania się jej poniżej celu inflacyjnego jako większe od ryzyka, że inflacja ukształtuje się powyżej pożądanego poziomu. Zgodnie z oczekiwaniami Rada podkreśliła, że „pełniejsza ocena perspektyw inflacji będzie możliwa po zapoznaniu się z wynikami czerwcowej projekcji” inflacyjnej.
Podjęta przez RPP decyzja w kwestii stóp procentowych wpisała się w rynkowe oczekiwania. Zaskoczeniem może być dokonana obniżka stopy rezerwy obowiązkowej. O dokonanie jej apelowali przedstawiciele sektora bankowego, wskazując ją jako jeden ze sposobów zwiększenie płynności. Jak stwierdzono w komunikacie, zamierzeniem Rady było wykorzystanie obniżki jako źródła dodatkowych możliwości zwiększenia akcji kredytowej w bankach. Naszym zdaniem, o ile dokonane cięcie i 3 mld zł zasilające banki mogą wpłynąć na obniżenie rynkowych stóp procentowych, o tyle ich wpływ na akcję kredytową banków będzie raczej ograniczony. Z jednej strony barierę stanowić będzie bowiem kwestia pogarszającej się zdolności kredytowej podmiotów, którym banki miałby udzielać finansowania, z drugiej strony środki te mogą co najwyżej zrównoważyć rysującą się tendencję spadku depozytów w sektorze bankowym.
Dokonane cięcie stopy rezerwy oraz kształt komunikatu utwierdzają nas w przekonaniu, że RPP pozostaje w cyklu łagodzenia polityki pieniężnej, a najbliższa obniżka kosztu pieniądza nastąpi już w czerwcu.
KOMENTARZ WALUTOWY Wczorajsza decyzja RPP o pozostawieniu stóp na dotychczasowym poziomie nie była zaskoczeniem i sama w sobie nie wywołała reakcji na złotym. Większy wpływ na polską walutę miało zapewne obniżenie poziomu rezerwy obowiązkowej. Działanie to utwierdziło wielu uczestników rynku w przekonaniu, że RPP w dalszym ciągu negatywnie ocenia perspektywy polskiej gospodarki i w dalszym ciągu znajdujemy się w cyklu rozluźniania polityki pieniężnej. Stąd też wynikała najprawdopodobniej przejściowa słabość złotego bezpośrednio po decyzji.
Nastawienie do ryzykownych aktywów było wczoraj całkiem pozytywne. Mimo tego złoty nie zdołał się umocnić. Kurs EUR/PLN przejściowo przebił nawet wczorajsze maksimum, sugerując, że inwestorzy dość niechętnie patrzą na waluty rynków wschodzących w naszym regionie.
Dolar zyskiwał wczoraj na światowych rynkach. Tendencja ta stopniowo nabierała dynamiki i podczas sesji azjatyckich osiągnęła swoje apogeum. Powodem znacznego umocnienia dolara jest gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich papierów skarbowych. Nie chodzi bynajmniej o to, że inwestorzy rzucili się kupować amerykańską walutę, aby akumulować wyżej oprocentowane obligacje. Wyższe rentowności wzbudziły na rynkach finansowych awersję do ryzyka, która wynikała z obaw o to, że wyższe koszty finansowania długoterminowego dla rządu popchną w górę koszty finansowania dla przedsiębiorstw. To z kolei mogłoby utrudniać ich działania biznesowe spowalniając powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu.
KOMENTARZ GIEŁDOWY
Początek środowych notowań w Europie upłynął pod znakiem kontynuacji
optymizmu, jaki rozlał się po rynkach kapitałowych po publikacji we wtorek
nadzwyczaj dobrego odczytu wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów. W
szczególności dotyczyło to polskiej giełdy, która dzień wcześniej nie zdążyła
porządnie zareagować na dobre dane. W efekcie najważniejsze indeksy Starego
Kontynentu zakończyły wczorajszy dzień na plusie, a liderami wzrostów były
giełdy naszego regionu.
Optymizmu zabrakło natomiast podczas notowań za
Oceanem. Po chwilowej stabilizacji w pierwszej połowie sesji S&P500 i inne
agregaty amerykańskie wyraźnie traciły w drugiej części notowań, po tym, jak
inwestorzy ponownie w ostatnich dwóch tygodniach zwrócili uwagę na potencjalne
problemy z finansowaniem olbrzymiego deficytu budżetowego Ameryki. Wydarzeniem,
które sprowokowało powrót obaw, były dynamiczne wzrosty rentowności obligacji
skarbowych USA. Sądzimy, że temat olbrzymiego amerykańskiego zadłużenia może
ciążyć rynkom akcji w perspektywie kolejnych tygodni, a nawet miesięcy.
Wczorajszy spadkowy przebieg sesji w USA najprawdopodobniej zahamuje również dzisiaj krótkotrwałe odbicie indeksów europejskich.
Tekst powstał w Biurze Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska