Rubel zły, ale wcale nie najgorszy (WYKRES DNIA)

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-09-04 11:57

Choć notowania rubla spadły w wyniku kryzysu na Ukrainie najniżej w historii, to jednak rosyjska waluta i tak zachowuje się lepiej od euro i innych walut regionu.

Od 28 lutego, kiedy Rosja anektowała Krym, rubel osłabił się o 2,7 proc. W tym czasie euro osłabiło się o 4,8 proc., a waluty Polski, Czech i Węgier straciły jeszcze więcej. Mimo nałożenia na Rosję międzynarodowych sankcji do agresywnego sprzedawania rubla spekulantów zniechęcają podwyżki stóp procentowych, których głównym celem jest przeciwdziałanie inflacji (w tym samym czasie polityka EBC uległa złagodzeniu). Po trzech takich ruchach od lutego główna stopa banku Rosji sięgnęła 8 proc. W rezultacie rosyjskie obligacje dwuletnie oferują 9,4 punktu procentowego więcej niż analogiczne papiery niemieckie.

- Wysokie stopy procentowe sprawiają, że „skracanie” rubla jest kosztowne. Wyższy koszt pieniądza doprowadził ponadto do spowolnienia w gospodarce, a skutkiem tego było zmniejszenie importu i poprawienie bilansu handlowego – komentował dla Bloomberga Władimir Koliczew, główny ekonomista banku VTB Capital na Rosję.

Notowania rubla od aneksji Krymu (linia niebieska) na tle notowań euro, forinta, złotego i korony czeskiej. Źródło: Bloomberg.