Raport, który ma być konsultowany z naukowcami, przedsiębiorcami i administracją publiczną, ma pomóc w podejmowaniu decyzji w sprawie wprowadzania euro w Polsce.
W raporcie ma znaleźć się zarówno analiza kosztów i korzyści wynikających z członkostwa Polski wástrefie euro, jak i ocena dotychczasowego funkcjonowania tej strefy. Mają też zostać zdefiniowane "warunki optymalizujące wprowadzenie euro w Polsce" - jak informował NBP w piątek po powołaniu biura.
Podczas opracowywania raportu zostanie wykorzystany m.in. istniejący już raport NBP z 2004 roku. Bank sformułował w nim tezę, że im szybciej zostanie wprowadzona wspólna waluta, "tym większe będą korzyści dla długofalowego rozwoju gospodarczego".
Zgodnie z Traktatem z Maastricht, wszystkie kraje członkowskie UE powinny docelowo wejść do unii walutowej. Tylko Wielka Brytania i Dania wynegocjowały tzw. formułę opt-out, która zezwala na samodzielny wybór waluty. Polska jest zobowiązana do wprowadzenia euro na mocy Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską i Traktatu Akcesyjnego.
Przed zmianą lokalnej waluty na euro, kraj dokonujący tej operacji musi spełniać kryteria z Maastricht. Inflacja nie może przekraczać więcej niż o 1,5 pkt. proc. średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie inflacja była najniższa. Długoterminowe stopy procentowe nie mogą przekraczać natomiast o więcej niż o 2 pkt. proc. średnich stóp procentowych w 3 krajach UE o najniższej inflacji. Dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy - 3 proc. PKB.
Przejście danego kraju na euro jest poprzedzone dwuletnim stosowaniem mechanizmu ERM2. Jest to mechanizm kursowy, który ma zbadać stabilność danej waluty wobec euro w dopuszczalnym korytarzu wahań kursu, wynoszącym plus minus 15 proc.
W raporcie NBP z 2004 r. zwracano uwagę, że "członkostwo w unii walutowej oznacza rezygnację z niezależnej polityki stopy procentowej oraz płynnego kursu walutowego. Nie będą więc one mogły służyć do łagodzenia wahań koniunktury gospodarczej w sytuacji pojawienia się wstrząsów asymetrycznych, czyli takich, które wywierają zróżnicowany wpływ na gospodarki Polski i strefy euro".
NBP podkreślał, że w tej sytuacji gospodarka musi dysponować innymi mechanizmami w razie trudności. Wskazywano na możliwe zmiany w regulacjach rynku pracy i politykę fiskalną.
Jako korzyści z przyjęcia euro NBP wymieniał m.in. eliminację kosztów transakcyjnych i ryzyka walutowego w odniesieniu do euro, wzrost inwestycji, wzrost konkurencyjności, dostęp przedsiębiorstw do rynku usług finansowych strefy euro, wzrost wiarygodności polityki makroekonomicznej.
Szacowano m.in., że dzięki przyjęciu wspólnej waluty średnioroczne tempo wzrostu inwestycji zwiększy się od 0,5 do 1 pkt. proc., zaś średnioroczne tempo wzrostu PKB będzie większe o 0,2-0,4 pkt. proc. rocznie. (PAP)