Rynek B2B jest najbardziej odporny na e-zadyszkę

Piotr Żeromski
opublikowano: 2000-11-30 00:00

Piotr Żeromski: Rynek B2B jest najbardziej odporny na e-zadyszkę

Jeszcze rok temu ceny akcji firm tzw. nowej gospodarki pięły się błyskawicznie do góry, co spowodowało ich ogromne przeszacowanie. Kapitalizacja niektórych z nich zaczęła być porównywalna z kapitalizacją wielkich, budujących swą pozycję od dziesiątek lat koncernów. Wielu ekonomistów ostrzegało przed pęknięciem tej bańki mydlanej — które rzeczywiście nastąpiło.

Tematem ciekawszym od niepowodzeń spółek technologicznych wydaje się jednak analiza przyczyn małego rozwoju handlu w sieci. Okazuje się, że internauci w większości nie odczuwają potrzeby dokonywania zakupów za pomocą sieci. Większość z nich jest biernymi użytkownikami, odwiedzającymi konkretne strony w celu uzyskania informacji. Zaś wśród potencjalnych klientów sklepów internetowych także nie widać szaleństwa zakupów. W naszej kulturze kupowanie stało się już pewnym rytuałem społecznym. Jesteśmy przyzwyczajeni nabywaną rzecz obejrzeć, dotknąć, wysłuchać rad sprzedawcy, wreszcie — cieszyć się nią natychmiast. Tymczasem zakupione przez Internet towary albo wcale nie dochodzą, albo trzeba na nie czekać tygodniami. Logistyka jest uznawana za jedną z podstawowych barier rozwoju e-handlu. Do tego dochodzą obawy związane z bezpieczeństwem i kosztami transakcji.

Znacznie bardziej obiecująco wygląda przyszłość tzw. rynku B2B (Business to Business — obrót pomiędzy firmami), ponieważ mamy tutaj do czynienia z oczywistymi korzyściami biznesowymi. Firmy decydujące się na wykorzystanie Internetu do usprawnienia i przyspieszenia swoich procesów logistycznych widzą realne korzyści z jego zastosowania — takie jak skrócenie czasu realizacji zamówienia, obniżenie stanów magazynowych, mniejszy udział człowieka. Podczas rozmów z klientami na temat ich e-wizji zauważa się duże zainteresowanie i rozumienie potrzeby inwestycji w e-commerce, zwłaszcza wśród dyrektorów ds. handlu czy marketingu. Trudniej rozmawia się z dyrektorami finansowymi, którzy opierając się na chłodnych kalkulacjach chcą mieć wiarygodny termin zwrotu inwestycji. Zwlekanie z decyzją może jednak słono kosztować. Również rynek B2B staje się coraz bardziej wymagający. Firmy szukają nie tylko najtańszych ofert, ale także dobrej i szybkiej obsługi — którą zapewnia właśnie Internet.

Oprócz korzyści dla klienta, istotne jest również usprawnienie własnych procesów biznesowych. Wdrożenie rozwiązania internetowego oderwanego od funkcjonującego w firmie systemu informatycznego może spowodować efekt odwrotny do zamierzonego — zwiększy ilość dokumentów, wymaganej pracy i osób zaangażowanych w obsługę logistyczną. Dlatego tak istotna jest pełna integracja między tym, co widać w Internecie (front office) a tym, co funkcjonuje w firmie (back-office). Ponadto niezmiernie ważne jest, aby integracja odbywała się w czasie rzeczywistym, dzięki czemu klient ma pewność, że widziane informacje są aktualne.

Czy naprawdę mamy do czynienia z przywołanym w tytule zjawiskiem e-zadyszki? Myślę, że tak. Po kilku latach doświadczeń widzimy już, gdzie w Internecie tkwi rzeczywisty potencjał. Odwrót dotknął przede wszystkim tzw. dotcomy, powstałe na fali entuzjazmu dla nowej gospodarki. Inwestorzy powrócą, ale zainwestują w poważne przedsięwzięcia, oparte na solidnych ekonomicznych podstawach i przynoszące realne korzyści. Widać teraz, że większość z nich prawdopodobnie będzie dotyczyć rynku B2B. W związku z tym nadchodzą lepsze czasy dla producentów oprogramowania klasy ERP — ale tylko tych, którzy oprócz systemu zarządzającego wewnętrznymi procesami w firmie będą w stanie dostarczyć system zintegrowany z Internetem. Warunkiem koniecznym staje się połączenie doświadczenia ze znajomością nowoczesnych technologii oraz nowatorskim podejściem do biznesu.

Piotr Żeromski jest kierownikiem produktu w spółce Scala Polska