Birinyi zawsze optymistycznie oceniał perspektywy rynku od kiedy odbił się on od dna 9 marca 2009 roku, wynoszącego wówczas 676,53 pkt. Jego zdaniem pojawiające się ostrzeżenia, że na rynku akcji jest bańka, a możliwość dalszego wzrostu jest coraz mniejsza, to oznaki, że to, co może naprawdę „zabić byka”, czyli euforia, wciąż jeszcze nie wystąpiła.

Birinyi uważa, że S&P 500 wzrośnie do 2240 pkt w ciągu następnych 3-6 miesięcy. Kto zainwestował 10 tys. USD w akcje amerykańskich spółek, kiedy pod koniec 2008 roku prognozował on wzrost indeksu, zarobił do dziś 25,4 tys. USD.
- Wciąż widzimy dalsze nastawienie negatywne. Wielu ludzi minęła hossa i byli w błędzie. Trudno któregoś dnia powiedzieć: myliłem się. Rynek nadal będzie pozytywnie zaskakiwał – powiedział Birinyi.
Ponad 50 rekordowych zamknięć zanotowanych przez S&P500 w ubiegłym roku zniechęciło inwestorów do trzymania akcji. W tym roku wycofali oni 16,9 mld USD z funduszy ETF rynku akcji USA. 16,2 mld USD zasiliło fundusze obligacji.