Rynek coraz bardziej zdrowy, a będzie wyśmienity

ET
opublikowano: 2007-07-20 00:00

Prywatna służba zdrowia

Prywatna służba zdrowia

rozwija się w tempie 40 proc.

rocznie. Teraz dodatkowo

dostanie zastrzyk kapitału

z funduszy.

Prywatna służba zdrowia ma swoje pięć minut. Po latach niedomagań, kiedy ledwie wiązała koniec z końcem, utrzymując się niemal wyłącznie z kasy Narodowego Funduszu Zdrowia, złapała oddech. Wciąż nie jest łatwo , bo rynek w dużej mierze żyje na garnuszku NFZ, ale coraz szerszym strumieniem płyną do niego pieniądze klientów komercyjnych.

Nadeszła prosperity

Prywatna służba zdrowia żyje z abonamentów, wykupywanych przez indywidualne osoby, ale znacznie częściej przez firmy dla swoich pracowników. Według firmy analitycznej PMR, w ubiegłym roku trafiło z tego źródła do kasy niepublicznych placówek około 700 mln zł. W tym roku będzie na pewno więcej, ponieważ rynek rośnie w imponującym tempie. Po pierwszym kwartale duże prywatne sieci notowały wzrost przychodów rzędu nawet 40 proc. Błyskawicznie przybywa im też klientów i możliwe, że w tym roku z usług prywatnych gabinetów lekarskich skorzysta ponad 2 mln pacjentów. W 2006 r. ich liczbę szacowano na 1,5 mln.

Skąd to nagłe przyspieszenie? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, prywatną służbę zdrowia napędza ogólna koniunktura gospodarcza — mamy więcej pieniędzy i stać nas na wizytę w prywatnym gabinecie. Po drugie, dzięki korzystnym zmianom podatkowym z początku tego roku firmy coraz chętniej kupują pracownikom abonamenty w prywatnych przychodniach. I wreszcie po trzecie, klientelę prywatnej konkurencji napędza publiczna służba zdrowia, coraz bardziej niewydolna i coraz mniej efektywna.

Czas na konsolidację

Na razie rynek prywatnych usług nie jest jeszcze nasycony. Duże sieci, które mają po kilka, kilkanaście placówek, można policzyć z wykorzystaniem dziesięciu palców, i to nie wszystkich. Bardzo liczna jest za to drobnica. Według przybliżonych szacunków, w Polsce może działać około 200 prywatnych przychodni. Liczbę wszystkich niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej ocenia się na 14 tys. — od niewielkich, dwu-, trzyosobowych prywatnych gabinetów lekarskich, laboratoriów diagnostycznych i analitycznych po zatrudniające kilka tysięcy pracowników firmy medyczne i szpitale na ponad 100 łóżek.

Wszystko wskazuje na to, że przyszedł czas na konsolidację rynku, którym interesują się krajowi i zagraniczni gracze. Ważną rolę w tym procesie zamierza odegrać fundusz Mid Europa Partners, który kupuje drugą pod względem przychodów sieć prywatnych przychodni w Polsce — Lux-Med oraz finalizuje transakcję przejęcia Medycyny Rodzinnej.

— Rynek ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Żeby na dobre mógł się rozwinąć, w Polsce muszą powstać prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Mam nadzieję, że jest to kwestia najbliższych dwóch lat — mówi Adam Kozierkiewicz z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.