Resort rolnictwa chce w pilnym trybie znowelizować ustawę o organizacji rynku cukru. Przedstawiciele branży ostrzegają, że projekt wymaga znacznie więcej uwagi. Próbują też skłonić ministra do podwyższenia ceny sprzedaży cukru.
Ministerstwo rolnictwa poprosiło plantatorów i producentów cukru o konsultacje w sprawie projektu nowelizacji ustawy o organizacji rynku. Projekt w połowie miesiąca powinien trafić do parlamentu, bo na szybkiej nowelizacji zależy Jarosławowi Kalinowskiemu, wicepremierowi i ministrowi rolnictwa. Cukrownicy twierdzą, że w ciągu kilku dni, które resort dał im do namysłu, nie da się przygotować dobrej ustawy. Zwłaszcza że ich zdaniem projekt faworyzuje plantatorów.
Przepisy regulujące rynek cukru wymagają zmian, chociaż ustawa obowiązuje zaledwie od 2001 r. i była już dwukrotnie nowelizowana. W opinii Janusza Pieruna, który odpowiada za polską część biznesu Pfeifer und Langen (P&L), niemieckiego inwestora z branży, nowelizacja stwarza szansę na zmiany najważniejsze dla producentów.
— Skoro rząd narzucając cenę wyeliminował możliwość negocjowania z plantatorami niższych stawek skupu buraka, staramy się, aby zobowiązał Agencję Rynku Rolnego do interwencyjnego skupu cukru. Taki system działa w UE — mówi Janusz Pierun.
— To dobrze, że projekt na powrót przedłuża okres sprzedaży cukru na rynku do końca września. Skrócenie do czerwca, jak teraz jest w ustawie, powodowałoby niepotrzebne zamieszanie — dodaje Adam Koziołek z firmy Nordzucker.
— Znów będziemy mogli kupować po niższych cenach cukier zużywany do eksportowanych słodyczy. Dotychczas importowaliśmy tańszy cukier, a krajowe cukrownie miały niższą sprzedaż — mówi Tomasz Gajdziński, prezes firmy cukierniczej Mieszko.
— Ustawa powinna skoordynować pięć najważniejszych elementów odpowiadających za funkcjonowanie rynku cukru: wielkość limitów produkcyjnych z ceną interwencyjną cukru, ochronę rynku wewnętrznego, monitoring rynku i system dopłat do eksportu cukru — podkreśla przedstawiciel P&L.
Elementem regulującym rynek ma być także zmniejszenie limitów produkcji cukru na krajowy rynek i wyeksportowanie nadwyżki w zamian za podniesienie ceny sprzedaży cukru w kraju. Tu negocjacje trwają, bo potrzeba zgody nie tylko ministra Kalinowskiego i rządu, ale przede wszystkim jednomyślności po stronie producentów. A z tym gorzej.
Na 11 dni przed zakończeniem negocjacji z UE wytwórcy nie potrafią dokładnie odpowiedzieć, jakie zasady zaczną obowiązywać na rynku krajowym po wejściu Polski do UE. Dla tej branży nie przewidziano okresów przejściowych. Zdaniem branżowców, cukrownie nie wytrzymają konkurencji Zachodu.
— Nikt nie potrafi dziś odpowiedzieć na pytanie, czy mamy przyjąć warunki obowiązujące w Unii, ile będziemy płacić za surowiec, czy cena cukru w sprzedaży podskoczy do znacznie wyższego poziomu, który obowiązuje w UE — skarżą się przedstawiciele cukrowni.
— Cukrownie nie są restrukturyzowane i mają za małą wydajność. Wiadomo od dawna, że po 1 maja 2004 r. przyjmiemy zasady obowiązujące w UE. My będziemy zadowoleni z wyższej ceny skupu buraka — odpowiada Kazimierz Kobza, dyrektor biura zarządu związku plantatorów buraka.