Dopóki, więc na rynku zagranicznym nie zobaczymy rozstrzygnięcia to kursy złotego będą prawdopodobnie pozostawać w konsolidacji. Ciekawy jest fakt, że podczas gdy wartość dolara w stosunku do złotego w ostatnich dniach bardzo dynamicznie się zmienia to w tym samym czasie kurs EUR/PLN pozostaje niezwykle stabilny i oscyluje w wąskim przedziale 3,60 - 3,61. Na korzyść polskiej waluty może dziś zacząć oddziaływać słabnący jen Jest on wykorzystywany do transakcji "carry trade", lecz ostatnie silne wzrosty jego wartości osłabiły zyskowność takich inwestycji. Warto także wspomnieć o zachowaniu warszawskiej giełdy. Sytuacja robi się tam coraz bardziej nerwowa i niewiele już dzieli nas od wygenerowania sygnałów do rozpoczęcia bessy. Co prawda można spodziewać się krótkotrwałych korekt wzrostowych, jednakże dopóki rynek nie pokaże prawdziwej siły zajmowanie długich pozycji jest bardzo ryzykowną strategią.
Wtorkowy poranek na parze EUR/USD rozpoczynamy
ponownie w okolicach oporu na poziomie 1,4750. Brak większej korekty po
nieudanym piątkowym ataku sugeruje, że rynek jest dość silny i można spodziewać
się kolejnych prób osłabienia dolara. Gdyby udało się zamknąć dzień powyżej
wspomnianego oporu prawdopodobne są nowe szczyty. Dopóki jednak jesteśmy poniżej
kurs będzie przebywał prawdopodobnie w konsolidacji czekając na impuls, który
wskaże kierunek ruchu. Wydaje się, że mogą nim być czwartkowe decyzje ECB oraz
Banku Anglii. Wczorajszy odczyt inflacji PPI w strefie euro sugeruje, bowiem, że
ponownie rośnie presja inflacyjna i podwyżki stóp mogą stać się niedługo
konieczne. Przy rosnących szacunkach na kolejne obniżki kosztu pieniądza w USA
jest to bardzo ważny czynnik przemawiający za możliwością dalszych dynamicznych
wzrostów kursu EUR/USD.
Ostatnie szacunki dają już 68 procent na obniżkę stóp
procentowych przez FED o pięćdziesiąt punktów. Z drugiej strony tak duże
oczekiwania na taki ruch mogą doprowadzić do znacznej korekty kursu w lutym w
przypadku gdyby FED podjął inną decyzję.
Z zaplanowanych na dziś publikacji
danych makroekonomicznych inwestorzy najbardziej oczekiwać będą na sprzedaż
detaliczną w listopadzie oraz odczyt indeksu podpisanych umów kupna domów na
rynku wtórnym w XI. W pierwszym przypadku prognozy zakładają wzrost dynamiki w
relacji rok do roku do poziomu 0,5%, natomiast w drugim oczekuje się spadku o
0,5%. Warto także wspomnieć o kolejnych konsekwencjach kryzysu na rynku
nieruchomości. Pojawiały się dziś, bowiem plotki o planach rezygnacji ze
stanowiska przez prezesa Bearn Stears. Jeśli działania FED nie przyniosą szybko
poprawy w gospodarce USA to rozpoczynający się rok może być bogaty w podobne
doniesienia o kolejnych skutkach zaniedbań na rynku kredytów hipotecznych.
Sporządził:
Marcin Ciechoński
Departament
Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A