Rynek hurtowy czeka konsolidacja

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2003-02-21 00:00

Rynek sprzedaży leków czeka w tym roku kolejny etap konsolidacji. Być może doczekamy się długo zapowiadanej fuzji dużych hurtowni, a słabi detaliści wypadną z gry.

Według oceny Azyx, firmy monitorującej branżę farmaceutyczną, w 2002 r. rynek apteczny osiągnął wartość blisko 9,82 mld zł. To o 1,8 mld zł więcej niż w 2001 r. Wygrywają leki na receptę. Wartość ich sprzedaży wzrosła prawie o 11 proc. — do 7,36 mld zł. Wolniejsze tempo wzrostu odczuli jednak właściciele około 2 tys. nowych aptek, które powstały w ciągu tylko jednego roku.

W efekcie z około 10 tys. działających w kraju aptek rentowność utrzymuje 20 proc. Przeterminowane długi pozostałych ocenia się na 2 mld zł. To są równocześnie pieniądze, których nie mogą odzyskać hurtownie.

— Z ponad 300 hurtowni kilka największych kontroluje połowę rynku. Reszta to lokalne podmioty. Zadłużone apteki mają w czym wybierać i zamawiają u kolejnych dostawców, którzy nie informują się w sprawie finansowej zapaści danej apteki — mówi pracownik giełdowej hurtowni.

— Spodziewamy się, że w tym roku sytuacja finansowa aptek ustabilizuje się — mówi Stefan Bogusławski, prezes Azyx Polska.

Skąd optymizm? Będzie to związane z samooczyszczeniem rynku ze źle zarządzanych aptek. Hurtownie też będą się łączyć w większe podmioty. Na finiszu jest przecież proces prywatyzacji Cefarmów — przejmowania należących do nich kanałów hurtowych i aptecznych. Zdaniem szefa Azyxu, jest wielce prawdopodobne, że już w tym roku dojdzie do połączenia liderów rynku.

— Duże hurtownie mają lepszą sytuację — mogą uzyskiwać od producentów większe upusty. To jeden z głównych mechanizmów przyspieszających konsolidację — ocenia Stefan Bogusławski.

Artur Djagarov, szef Aptek Polskich, jedynej dużej sieci aptek, która nie jest związana z hurtownią, podkreśla, że prowadzenie apteki musi być dochodowe. A to nie jest takie proste.

— W 2002 r. jakość aptek tragicznie się pogorszyła. Nawet te, które jeszcze w 2001 r. notowały obroty na przyzwoitym poziomie, mają dziś problemy finansowe — mówi Artur Djagarov.

Podaż placówek, które szukają dziś nowych właścicieli, jest znacznie większa niż zapotrzebowanie na ich przejęcie. Obrót miesięczny nowej apteki to 60-90 tys. zł — za mało, żeby się utrzymać. 90 proc. nowo powstałych aptek traci płynność już po dziewięciu miesiącach działalności.