WIG20 pozostawił wczoraj w tyle większość europejskich indeksów, ale obroty były symboliczne. Wartość handlu akcjami spółek wchodzących w skład WIG nie przekroczyła 450 mln zł. Na rynku panuje marazm.
W poniedziałek nie było wątpliwości, że przewagę na warszawskiej giełdzie ma popyt. Indeksy poszły wyraźnie w górę od początku notowań. Po godzinie handlu na GPW krajowemu WIG20 udało się zbliżyć do 1,8 tys. pkt. Do pokonania tej bariery zabrakło kilkunastu punktów. I to był koniec emocji. Później WIG20 ustabilizował się na ponad 1770 pkt. Do dogrywki nic się nie zmieniło. WIG20 zakończył handel o 1,6 proc. wyżej niż przed tygodniem.
Wśród krajowych blue chipów najmocniej w górę poszły notowania GTC. Deweloper zdrożał o 6,6 proc. Ostatnie sesje przed świętami nie były dla niego udane. Tuż za deweloperem znalazł się Bioton. Spółka biotechnologiczna zdrożała o ponad 5,3 proc. Jednak największym wsparciem dla WIG20 było wczoraj Pekao, zyskując 2,9 proc. Fason trzymał także KGHM. Lubiński kombinat poszedł w górę o 2 proc. W czasie sesji na GPW miedź na giełdzie w Londynie drożała o około 1 proc.
Na szerokim rynku najmocniej w górę poszły notowania debiutującego dewelopera. Kurs Mirbudu poszedł w górę aż o 148 proc., do prawie 2,5 zł. Wyróżniał się Petrolinvest. Spółka wydobywcza zdrożała o ponad 20 proc. Można to wiązać z drożejącą ropą naftową, która w Nowym Jorku i na giełdzie w Londynie, kosztowała nawet o ponad 40 USD za baryłkę. To efekt obaw o dostawy surowca z Bliskiego Wschodu. Inwestorzy cieszyli się również ze zwiększenia przez Petrolinvest zaangażowania w jedną z kazachskich spółek. Obroty były jednak niskie (4,5 mln zł).
W najbliższych dniach nie będzie wielu danych makro. Większość inwestorów spokojnie może kontynuować urlopy. Do końca roku zostały tylko dwie sesje, w tym skrócona 31.12. Trudno liczyć, że w tym roku wydarzy się jeszcze coś ważnego.
Jakub Ozdowski