Rynek ubezpieczeń powinien się ożywić

Dawid Tokarz
18-05-2001, 00:00

Rynek ubezpieczeń powinien się ożywić

W 2000 r. polski rynek ubezpieczeniowy dotknę- ła stagnacja, zwłaszcza w sektorze polis majątkowych. Doświadczenia państw Unii Europejskiej wskazują jednak, że boom ubezpieczeniowy jest nadal przed nami.

Rok 2000 nie był najlepszy dla branży ubezpieczeniowej. Realna dynamika przypisu składki per capita wyniosła 108,6 proc. w segmencie ubezpieczeń życiowych i 99,7 proc. w majątkowych i osobowych.

Czekając na boom

Przedstawiciele środowiska ubezpieczeniowego nie tracą jednak nadziei na boom.

— Polski rynek ubezpieczeniowy ma przed sobą dużo do zrobienia, ale i dobre perspektywy. Dochód narodowy na głowę w UE jest kilka razy większy niż w Polsce. Tymczasem na ubezpieczenie przeciętny obywatel Unii wydaje ponad piętnastokrotnie więcej niż obywatel Polski. Wobec tych danych rozwój rynku ubezpieczeniowego jest nieunikniony. Potrzebny jest jednak trwały wzrost gospodarczy oraz przyspieszenie procesów prywatyzacyjnych. Państwowe kolosy, które nie są w stanie płacić należnych fiskusowi czy ZUS obciążeń, nie mają funduszy na kompleksowe ubezpieczenie swojego majątku — ocenia Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Daleko do Unii

Przeciętny Polak wydaje rocznie na ubezpieczenia 115 EUR, podczas gdy w przypadku obywatela UE kwota ta wynosi 1743 EUR. Jednak to, co dzieli nas od Unii to nie tylko wielkość sum przeznaczanych na ubezpieczenie, ale także podział portfela ubezpieczeniowego. Bolączką polskiego rynku jest zbyt duży udział w portfelu wysoce szkodowych ubezpieczeń komunikacyjnych. Mimo tego, że ubiegły rok upłynął pod znakiem odchodzenia przez towarzystwa od tych ubezpieczeń, wciąż stanowią one 67,3 proc. wszystkich polis, podczas gdy w UE wskaźnik ten wynosi 35,3. Jednocześnie polskie towarzystwa sprzedają zdecydowanie mniej ubezpieczeń majątkowych i osobowych.

— Największe różnice w stosunku do krajów wysoko rozwiniętych obserwujemy w sektorze ubezpieczeń osobowych. Aby ten segment rynku mógł się rozwijać potrzebne jest udrożnienie reformy systemu emerytalnego (trzeciego filara) i rynku ubezpieczeń medycznych — mówi Jerzy Wysocki.

Kilka barier

Na drodze do dynamicznego rozwoju rynku ubezpieczeń stoi jeszcze jedna bariera — wciąż niska świadomość ubezpieczeniowa. Najlepiej ilustruje to sytuacja, która miała miejsce podczas powodzi 1997 r. Menedżerowie niektórych spółek giełdowych byli zadowoleni, że majątek ich firm, zniszczony przez żywioł, był ubezpieczony. Nie wzięli jednak pod uwagę, że nie wykupili polisy od utraty zysku. W efekcie kurs giełdowy ich spółek spadł, a wraz z nim wartość rynkowa.

— Innym czynnikiem negatywnie wpływającym na poziom ubezpieczania majątku przez klientów indywidualnych jest słaba kondycja finansowa gospodarstw domowych. Z kolei firmy, w związku ze zmniejszeniem dynamiki wzrostu gospodarczego, wszędzie poszukują oszczędności i stawiają ubezpieczycielom twarde warunki — mówi Dariusz Beruś, prezes Korporacji Brokerów Ubezpieczeniowych Protektor.

Dawid Tokarz

d.tokarz@pb.pl tel. (22) 611-62-25

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek ubezpieczeń powinien się ożywić