Rynek walutowy zamarł

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-06-05 00:00

Rynek walutowy, jak cała Polska, zamarł wczoraj wczesnym popołudniem na dwie godziny. Dealerzy oraz inwestorzy nad interesy przedłożyli mecz reprezentacji. Nawet rząd przerwał obrady.

Wczorajsze posiedzenie rządu zostało o godz. 13.30 przerwane, aby ministrowie mogli obejrzeć mecz. Szefowi Rady Ministrów nawet mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata kojarzył się jednak z Leszkiem Balcerowiczem.

— Od jednego meczu nie zniknie bezrobocie, nie poprawi się sytuacja w gospodarce i RPP nie zmieni swojej polityki. Chyba że zwycięstwo polskich piłkarzy natchnie NBP — mówi Leszek Miller.

Szef rządu chętnie poleciałby na zamknięcie mistrzostw świata w piłce nożnej, ale to może nastąpić tylko wówczas, gdy polska reprezentacja będzie święcić swój tryumf. Niestety, jak większość rodzimych kibiców, premier jest z drużyną tylko na dobre. Lepszy przykład dał prezydent Aleksander Kwaśniewski, który na miejscu, w Busan, dopingował polskich piłkarzy.

Dealerzy i inwestorzy od rana wydawali się bardziej zainteresowani meczem niż transakcjami. Na rynku walutowym jedynie na początku dnia realizowano większe zlecenia, później nastąpił okres marazmu. Dealerzy mogli w spokoju oglądać mecz w telewizorach, w których w normalny dzień pracy dominują serwisy ekonomiczne. Niektóre firmy pozwalały wyjść z pracy i obejrzeć mecz w innym miejscu. Po południu pracownicy odrabiali ten czas. Nie dotyczyło to jednak pracowników kluczowych dla firm — oni musieli na bieżąco monitorować rynek.

Jednak mecz nie był jedynym powodem mniejszych obrotów podczas wczorajszej sesji.

— W Londynie trwają obchody 50. rocznicy wstąpienia na tron królowej, więc i na tamtejszym rynku panował spokój. Ten szczęśliwy zbieg wydarzeń pozwolił na spokojne śledzenie przebiegu meczu z Koreą — tłumaczy Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.

W trakcie spotkania obroty spadły praktycznie do zera. Gdyby na normalnym poziomie działała giełda londyńska, mogło coś się wydarzyć, ale w sytuacji, gdy cały obrót generowały polskie banki, rynek stanął w miejscu. Ważne było także przekroczenie w ciągu dnia psychologicznej bariery 3,8 zł za eur, później złoty prawie natychmiast umocnił się do poziomu 3,79.