Poniedziałek przyniósł silną zwyżkę kursów BPH PBK i BZ WBK, wtorek — Banku Millennium, środa — Handlowego, a czwartek wzmożony handel akcjami Kredyt Banku. Rynek zaczyna żyć spekulacjami na temat fuzji w sektorze.
Niedawno „Puls Biznesu” sugerował, że druga fala konsolidacji sektora bankowe rozpocznie się od małych i średnich banków. Jednak przyszły kształt polskiej bankowości zależeć będzie od decyzji w gronie 8-10 największych banków. Decyzje te zaś będą pochodną fuzji między zagranicznymi udziałowcami, które na razie pozostają w obszarze spekulacji. Ale już teraz można wskazać polskie spółki, które powinny w tej grze rozdawać karty. Od początku roku akcje banków zachowują się lepiej od rynku (WIG Banki zyskał 14 proc. wobec 10-proc. zwyżki WIG20). Rynek przypisuje to z jednej strony słabości sektora w 2003 r., a z drugiej — nadziejom, że ten rok przyniesie od dawna oczekiwane fuzje. Coraz odważniej mówią o nich nawet mało rozmowni bankowcy. Konsolidacja jest nieunikniona. Polski rynek jest na tyle mały, że spółki muszą się łączyć, by przynosić godziwe zyski.
Kto może być liderem konsolidacji w Polsce? Wydaje się, że warunkiem jest silny i chętny do ekspansji w regionie inwestor zagraniczny. Idealny oferent to bank po restrukturyzacji i z niewielkim potencjałem wewnętrznego ograniczania kosztów. Ten opis najlepiej pasuje do Pekao SA i BPH PBK. Włoski właściciel pierwszego z nich „jest gotów rozważyć zakupy na dużą skalę” w Polsce. To oznacza, że operacje Pekao SA niekoniecznie będą następstwem fuzji między inwestorami strategicznymi. Tak będzie za to raczej w przypadku BPH PBK, bo kontrolujący go HVB zapowiada ekspansję. Jego ewentualna fuzja z Commerzbankiem doprowadziłaby do aliansu BPH PBK z BRE Bankiem. Taki podmiot na rynku kredytów ustępowałby jedynie PKO BP.
Aktywni mogą być też BZ WBK i ING BSK. Ich atutami są silni inwestorzy i doświadczenie. Do fuzji pchnąć ich powinien także 6-proc. udział w rynku, który nie gwarantuje samodzielnego rozwoju. Podobne systemy informatyczne ułatwiłyby fuzję. Najpierw jednak Irlandczycy (BZ WBK) lub Holendrzy (BSK) musieliby się zgodzić na zmniejszenie zaangażowania w te banki.
Kim są potencjalne spółki cele? Numer jeden to Millennium, który znudził się już chyba Portugalczykom z BCP (inwestor polskiego banku). Ostatni skup akcji przez Commerzbank sugeruje, że możliwa jest sprzedaż BRE Banku. Obie firmy nie mogą osiągnąć trwałej rentowności, ale na bardziej łakomy kąsek wygląda ta ostatnia. Wabikiem (zwłaszcza dla BPH PBK i ING BSK) mogłoby się okazać internetowe ramię BRE Banku.
Największy efekt synergii kosztowej dałoby przejęcie Millennium, Kredyt Banku i BZ WBK (koszty w relacji do aktywów są tu najwyższe). Kredyt Bank — obok BRE Banku i Millennium — jest też spółką najtańszą na rynku. KBC, udziałowiec KB, wydaje się jednak zdeterminowany do inwestycji w Polsce. Przedłużająca się restrukturyzacja sprawia, że trudno widzieć Kredyt Bank jako bank konsolidujący rynek, dlatego pozostanie on na uboczu przetasowań. Ciągle jest tam Handlowy. Stoi za nim największa grupa finansowa świata, która jednak nie ma pomysłu na podbicie polskiego rynku. Z drugiej strony, jeśli Amerykanie zechcą, to są w stanie przejąć każdego polskiego detalistę.
Od początku roku rynek docenia papiery banków, które mogą uczestniczyć w konsolidacji sektora. Tylko akcje KB, BRE Banku i Millennium nie pozwoliły na wypracowanie 10-proc. zysku. Historia uczy jednak, że na fuzjach grube pieniądze zbijają jedynie udziałowcy spółek kupowanych. Akcjonariusze „drapieżców” w najlepszym razie wychodzą na zero. Przy obecnych wycenach największą premię za przejęcie zainkasować powinni posiadacze akcji Millennium i BRE Banku. Mniejsze byłyby zyski z papierów ING BSK, a najmniejsze z BZ WBK.