Rynki akcji mocno w dół, WIG20 poniżej 2700 pkt

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-07-19 00:00

Poniedziałkowa sesja na warszawskim parkiecie zaczęła się od spadku indeksów. Najmocniej tracił wskaźnik naszych blue chipów, który na otwarciu tracił 0,9 proc. Po okresie bardzo wyraźnej słabości z ostatnich dni początkowo nieźle trzymały się indeksy małych i średnich spółek, zniżkując po 0,3 proc. W ciągu dnia te różnice jednak niemal zupełnie się wyrównały. Wczesnym popołudniem spadki na wszystkich segmentach rynku sięgały po około 1,6 proc.

W pierwszej fazie handlu najgorzej zachowywały się akcje Tauronu, zniżkujące już rano o 1,9 proc. i niewiele im ustępujące papiery Asseco. O ponad 1,5 proc. w dół szły akcje Pekao. Po około 1 proc. traciły nasze spółki surowcowe. Z czasem skala spadków zaczęła jeszcze bardziej przybierać na sile. Ich liderami były tracące po południu po ponad 4 proc. walory Kernela i Getinu. Poranną słabość kontynuowały PKN Orlen i Lotos, zniżkujące po ponad 3 proc., oraz Pekao, tracące niemal 3 proc. Pod koniec dnia niemal 2-proc. przecenie uległy też papiery PKO BP, który bardzo dobrze spisał się podczas europejskich stress-testów. Wyraźnie więc widać, że walory banków nie należą do ulubieńców inwestorów, i to niezależnie od tego, jak są narażone na ryzyko.

Na głównych giełdach europejskich scenariusz był bardzo podobny jak w Warszawie. Poranne spadki w Paryżu i we Frankfurcie sięgały 0,8-0,9 proc. Jedynie londyński FTSE zachowywał się nieco lepiej i zniżkował o 0,6 proc. Po południu nie tylko dołączył do obu poprzednich, ale i znalazł się na czele ze spadkiem przekraczającym 1,3 proc. Największą niechęć inwestorzy przejawiali jednak do akcji rumuńskich i węgierskich. Indeks w Bukareszcie tracił ponad 2 proc., a BUX spadał o niemal 3 proc. Na tym tle Warszawa plasowała się w środku europejskiej stawki. Najlepiej radził sobie indeks giełdy w Atenach, który przez sporą część dnia trzymał się nad kreską.

Początek handlu na Wall Street był umiarkowanie pesymistyczny. Indeksy zniżkowały na otwarciu po 0,4-0,5 proc., jednak szybko skala spadków zaczęła się powiększać. Gdy przekroczyła 1 proc., Europa zaczęła panikować. Najmocniej zareagowały wskaźniki w Paryżu, gdzie strata sięgała 2 proc., i w Warszawie, gdzie spadek był jeszcze większy. Nasz wskaźnik największych spółek zniżkował już przed godziną 16 o 1,9 proc., spadając poniżej 2700 punktów. Finisz sesji przyniósł spory wzrost nerwowości. Mocniej niż WIG20 spadał już tylko indeks w Budapeszcie. Jedynym optymistycznym akcentem była bardzo niska aktywność inwestorów. Ostatecznie WIG20 stracił 2,62 proc., WIG spadł o 2,19 proc., mWIG40 o 1,34 proc., a sWIG80 o 1,83 proc. Obroty wyniosły 790 mln zł.