Przyczyniła się do tego poprawa nastrojów na giełdach po publikacji lepszych danych makro z USA. Wprawdzie liczba nowych wniosków od bezrobotnych spadła tylko nieznacznie do 608 tys. (prognozowano 600 tys.), to jednak liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku zmniejszyła się o 148 tys. do 6,69 mln, co jest największym spadkiem od listopada 2001 r. Jednocześnie wskaźniki wyprzedzające w gospodarce wzrosły w maju o 1,2 proc. m/m (oczekiwano 0,9 proc. m/m), a indeks aktywności Philly FED wyniósł w czerwcu zaledwie -2,2 pkt., wobec prognozowanych -17 pkt. Miesiąc wcześniej jego wartość wynosiła -22,6 pkt.
Warto jednak zauważyć, iż te dane doprowadziły do wzrostu rentowności
długoterminowych obligacji, co sprawia, iż obserwowane wzrosty EUR/USD mogą być
krótkotrwałe. Wskazywane rano okolice 1,4000-1,4015 wyznaczane przez linię
trendu spadkowego po czerwcowych szczytach, zdają się stanowić skuteczny
opór.
Poprawa nastrojów na giełdach pomogła jednak złotemu, który odrobił
poniesione w godzinach przedpołudniowych straty. O godz. 16:29 za euro płacono
4,5320 zł, a dolar był wart 3,2430 zł. Z kolei za franka płacono 2,9950 zł. W
tym ostatnim przypadku w pewnym sensie była to zasługa interwencji na rynku
mającej na celu osłabienie franka względem głównych walut po tym, jak
dotychczasową sytuację (nadmierne umocnienie się franka) skrytykowali
przedstawiciele Narodowego Banku Szwajcarii. W kraju o godz. 14:00 poznaliśmy
dane nt. płac.
Dynamika na poziomie 3,8 proc. r/r w maju wobec prognozowanych 5,0 proc. r/r daje pole do cięcia stóp przez RPP. Czy jednak niepokój wokół budżetu na to pozwoli? Na razie resort skarbu kontynuuje politykę wyciągania „janosikowego” ze spółek z państwowym udziałem – po PKO BP i KGHM, kolejnym celem jest Enea. To może pozwolić na znalezienie kilku dodatkowych miliardów złotych. Nie zmieni to jednak faktu, iż nowelizacja budżetu na początku lipca będzie konieczna.
Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.