Marta Karpińska
WARSZAWA (Reuters) - Polskie rynki finansowe spokojnie przyjęły we wtorek nieoczekiwane odwołanie ministra finansów Jarosława Bauca na niespełna miesiąc przed wyborami parlamentarnymi wychodząc z założenia, że nowy rząd także będzie musiał starać się zachować stabilność budżetową.
Polski złoty osłabł nieznacznie wobec dolara i euro, ale szybko odrobił straty, a główny indeks warszawskiej giełda straciła we wtorek tylko 0,8 procent.
Premier Jerzy Buzek zdymisjonował Bauca zarzucając mu, że zbyt późno poinformował go o krytycznej sytuacji finansów publicznych, która bez podjęcia radykalnych kroków oszczędnościowych może w przyszłym roku doprowadzić do kryzysu na rynkach finansowych.
"Ta wiadomość będzie miała w krótkim okresie niewątpliwie negatywny wpływ na rynki walutowy i papierów dłużnych, ponieważ zwiększa niepewność wśród inwestorów" - powiedział Martin Blum, analityk Bank Austria w Wiedniu.
"Jednak fakt, że SLD będzie miała najprawdopodobniej ostatnie słowo w sprawie budżetu na 2002 rok oznacza, że mówimy tylko o perspektywie krótkookresowej, co powinno zdecydowanie ograniczyć spadki" - dodał.
O godzinie 18.00 za dolara płacono 4,2487 złotego, wyceniając polska walutę o 0,1 procent mocniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Euro kosztowało 3,8680, czyli złoty był słabszy 0,1 procent niż w poniedziałek.
Buzek potwierdził we wtorek, że chce utrzymać deficyt budżetowy w 2002 roku na poziomie pięciu procent PKB - czyli na podobnym poziomie jak chciał Bauc - co także zapewniło wsparcie złotemu.
"Mamy trzy tygodnie do wyborów i dymisja (Bauca) powinna byż raczej postrzegana w kategoriach politycznych, a nie ekonomicznych" - powiedział Wojciech Trzepizur, dealer walutowy w BRE Banku. "Dymisja Bauca jest raczej szukaniem kozła ofiarnego" - dodał.
Rentowności polskich obligacji skarbowych, dość chwiejne w trakcie sesji, na zamknięciu niewiele różniły się od poniedziałkowych poziomów. Pod koniec dnia rentowność obligacji dwuletnich wynosiła 14,1 procent.
Rentowność obligacji pięcioletnich spadła o 10 punktów bazowych w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem i wynosiła około 13,3 procent, co jednak miało związek z zupełnie inną informacją.
Ministerstwo finansów podało, że ograniczy o 400 milionów złotych, czyli prawie o połowę wartość papierów pięcioletnich jakie zaoferuje na wrześniowym przetargu.
GIEŁDA BEZ WIĘKSZYCH ZMIAN
Indeks WIG 20, który zamknął się przed formalnym potwierdzeniem dymisji Bauca wyniósł na zamknięciu 1.114,1 punktu, czyli 0,8 procent mniej niż w poniedziałek.
"Ta decyzja nie powinna mieć większego wpływu na giełdę. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że ten rząd pozostanie u władzy jeszcze przez miesiąc i wszyscy wiedzą jak wygląda sytuacja budżetowa" - powiedziała Ewa Radkowska, portfolio manager z ING BSK Asset Management.
Bauc, który nie posiadał w rządzie silnego poparcia politycznego, zaproponował gwałtowne cięcie wydatków w przyszłym roku, przestrzegając że bez nich deficyt budżetowy w 2002 roku może wynieść 11 procent PKB wobec 3,9 procent w 2001 roku.
Część ministrów odrzuciła plan Bauca jako zbyt pesymistyczny, jednak specjalnie w tym celu powołany zespół ekonomistów potwierdził ocenę ministra.
Według analityków rosnąca dziura budżetowa wynika po części z uchwalenia przy zgodnej współpracy rządu i opozycji wielu ustaw pociągających za sobą wydatki z budżetu, a po części ze spowolnienia gospodarczego.
Prawicowy rząd przegra prawdopodobnie 23 września wybory, a władzę obejmie Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego czołowi przedstawieciele popierają program rządu, by deficyt w 2002 roku wzrósł do nie więcej niż 40 miliardów złotych z 29,1 miliarda w tym roku.
Rząd musi przesłać projekt budżetu na przyszły rok do końca września, ale SLD może potem wprowadzić do niego poprawki.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))