Rynki uwierzyły w wygraną Clinton

Robert Szklarz
opublikowano: 07-11-2016, 22:00

Kandydaci biorący udział we wtorkowych wyborach prezydenckich różnią się prawie we wszystkim. I tak samo odmiennych reakcji rynków należy się spodziewać w środę

Ostatnie dni przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych były na rynkach finansowych bardzo nerwowe. Po serii zwycięskich dla Hillary Clinton debat, wycieku taśm z seksistowskimi komentarzami Donalda Trumpa i ujawnieniu, że przez 18 lat miliarder uchylał się od płacenia podatku dochodowego, wydawało się, że wybory są już rozstrzygnięte. Tymczasem, według sondaży, w drugiej połowie października kandydat republikanów zaczął odrabiać straty, a jego notowaniapraktycznie zrównały się z poparciem kandydatki demokratów. Nieprzewidywalność miliardera nie podoba się inwestorom i analitykom, nic więc dziwnego, że jego rosnące szanse na triumf negatywnie odbiły się na notowaniach akcji, obligacji i niektórych walut. Przełomowy okazał się 25 października, który rozpoczął serię zwyżek notowań Donalda Trumpa i spadków na amerykańskiej giełdzie. W następnych dniach S&Ptracił 3,7 proc., dolar osłabił się w stosunku do euro o 2,5 proc., a rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła o 10 pkt. baz. Jednym z powodów zawężenia różnicy między obydwoma kandydatami w sondażach było ujawnienie nowych e-maili Hillary Clinton wysłanych przez nią z prywatnejskrzynki, w czasie gdy pełniła urząd sekretarza stanu. 28 października FBI wznowiło śledztwo w tej sprawie, kończąc je 6 listopada i podtrzymując opinię, zgodnie z którą nie ma podstaw do postawienia kandydatce zarzutów karnych.

Giełdowa historia podpowiada, że w pierwszych godzinach 
po ogłoszeniu wyników wyborów w USA trzeba się liczyć ze zmiennością, 
ale absolutnie nie należy podejmować pochopnych decyzji, bo zmiany 
S&P500dobę po elekcji w mniej niż połowie przypadków były zgodne z 
późniejszą tendencją.
Wyświetl galerię [1/2]

NERWY NA WODZY:

Giełdowa historia podpowiada, że w pierwszych godzinach po ogłoszeniu wyników wyborów w USA trzeba się liczyć ze zmiennością, ale absolutnie nie należy podejmować pochopnych decyzji, bo zmiany S&P500dobę po elekcji w mniej niż połowie przypadków były zgodne z późniejszą tendencją. Bloomberg

Rynki z ulgą przyjęły tę informację. Dolar w poniedziałek umacniał się w stosunku do wszystkich głównych walut. Specyfika systemu wyborczego w USA sprawia, że nie zawsze wygrywa kandydat, który ma najwyższe poparcie. Do takiej sytuacji doszło chociażby w 2000 r., kiedy wybory wygrał George Bush, chociaż zdobył mniej głosów niż Al Gore, a o zwycięstwie zadecydował rozkład poparcia między stanami. Wybory nie są bezpośrednie, a obywatele wybierają jedynie stanowych elektorów i to dopiero oni wskazują głowę państwa. Kierują się przy tym zasadą „zwycięzca bierze wszystko”, zgodnie z którą kandydat, który w danym stanie wygrywa, otrzymuje w nim wszystkie głosy elektorskie. Konstrukcja systemu wyborczego przekłada się na szanse poszczególnych kandydatów. Choć Hillary Clinton i Donald Trump mają podobne poparcie, to kandydatka demokratów może liczyć na głosy elektorskie w większej liczbie stanów. Zdaniem Radosława Piotrowskiego, szefa zespołu asset allocation w Union Investment TFI, rynki finansowe wyceniają prawdopodobieństwo zwycięstwa Hillary Clinton na 70-75 proc. Jeszcze większe szanse dają jej bukmacherzy, wyceniając szanse jej zwycięstwa nawet na ponad 80 proc.

AKCJE

WYGRYWA CLINTON  

Hillary Clinton jest kandydatką preferowaną przez rynki finansowe, co oznacza, że jej zwycięstwo byłoby przyjęte na giełdzie zwyżkami. Analitycy JP Morgan przewidują rychły wzrost indeksu S&P500o 3 proc., do poziomu 2150 pkt. Skalę powyborczej zwyżki w Europie i na emerging markets szacują natomiast na 3-4 proc. Konrad Grzelec, dyrektor centrum inwestycyjnego BGŻ Optima, wskazuje jednak, że byłby to chwilowy wzrost, ponieważ amerykańskie indeksy już od dłuższego czasu są w trendzie zwyżkującym. Jarosław Niedzielewski dodaje, że reakcja rynku na zwycięstwo Hillary Clinton byłaby słabsza, niż gdyby wygrał Donald Trump. Jej wygrana jest już w dużym stopniu w cenach, a do tego nie przyniosłaby żadnej istotnej zmiany, lecz jedynie ograniczyła ryzyko.

WYGRYWA TRUMP

Radykalne pomysły Donalda Trumpa nie są pozytywnie oceniane przez inwestorów i jego zwycięstwo wiązałoby się ze spadkami na amerykańskiej giełdzie. Szczególnie narażona na spadki jest branża finansowa. „Uważamy, że jeśli Donald Trump wygra, rynki mocno spadną i nie można oczekiwać powtórki sytuacji po brexicie, kiedy akcje szybko odrobiły straty” — uważają analitycy JP Morgan. Wyprzedaż oznaczałaby także odwrót od ryzykownych aktywów na całym świecie, w tym od rynków wschodzących. Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego, zarządzającego funduszami Investors TFI, emerging markets zachowywałyby się gorzej od rynków rozwiniętych, podobnie jak po referendum w Wielkiej Brytanii. Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ, zauważa, że na polskim rynku na ryzyko wygranej Donalda Trumpa w dłuższym okresie najbardziej narażone są średnie spółki, podatne na wahania nastrojów inwestycyjnych na świecie.

WALUTY

WYGRYWA CLINTON

Zniknięcie istotnego czynnika ryzyka, jakim byłoby zwycięstwo w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa i wprowadzenie przez niego protekcjonistycznej polityki w kraju będącym największą gospodarką na świecie, spowodowałoby poprawę nastroju na rynkach finansowych, dzięki czemu dolar mógłby się nieznacznie umocnić. Istotne ruchy na rynku walutowym w przypadku wygranej faworyzowanej Hillary Clinton nie są spodziewane, ponieważ scenariusz ten jest już uwzględniony w notowaniach wielu aktywów krajów rozwijających się i rozwiniętych. W dłuższym terminie notowania byłyby pod wpływem polityki nowej prezydent, która zakłada dalszą integrację międzynarodową i kontynuację trendu globalizacji.

WYGRYWA TRUMP

Protekcjonistyczne pomysły Donalda Trumpa mogą znacząco ograniczyć wolumen międzynarodowego handlu i zmniejszyć udział w nim największej gospodarki świata. Ryzyko realizacji tego scenariusza wywołałoby presję na osłabienie dolara, a zdaniem niektórych analityków, mogłoby wzbudzić nawet paniczną wyprzedaż „zielonego”. Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego z Investors TFI, jeszcze większemu osłabieniu uległyby waluty rynków wschodzących, w szczególności w krajach blisko powiązanych handlowo ze Stanami Zjednoczonymi, jak kraje Ameryki Łacińskiej i Chiny. Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, wskazuje, że na złotego zwycięstwo kandydata republikanów będzie miało ograniczony wpływ. Nasza waluta wykazała się dużą odpornością na zmiany nastrojów w kampanii prezydenckiej i najpewniej zachowa ją także po wyborach. Wskazuje jednak, że ryzyko osłabienia złotego w perspektywie kilku miesięcy jest realne, ale z innych powodów.

OBLIGACJE

WYGRYWA CLINTON

Wielkich zmian nie należy oczekiwać. Podniesienie stóp procentowych przez Fed w grudniu 2016 r. jest w zasadzie przesądzone, ale zdaniem Marka Rogalskiego, analityka walutowego DM BOŚ, kolejne podwyżki są bardziej prawdopodobne w przypadku wygranej kandydatki demokratów, ponieważ zniżki na giełdzie po ewentualnej wygranej Donalda Trumpa mogą powstrzymywać Fed przed zacieśnianiem polityki monetarnej. Wpłynie to na wzrost rentowności amerykańskich obligacji, co pociągnie za sobą zwyżki kosztu pieniądza na całym świecie, szczególnie w tych krajach rozwijających się, które są silnie zadłużone w amerykańskiej walucie.

WYGRYWA TRUMP

Rynek obligacji w krótkim terminie może zareagować na zwycięstwo Donalda Trumpa nerwowo. Według Grzegorza Zatryba, zarządzającego funduszami Skarbiec TFI, początkowo wystraszony kapitał może napływać do aktywów uznawanych za bezpieczne, czyli krajów takich jak Niemcy, Japonia i Szwajcaria, ale także do USA, co wywoła presję na spadek rentowności. W długim okresie jednak nastąpi presja na wzrost rentowności spowodowana polityką republikańskiego prezydenta. Wiąże się to ze wzrostem ryzyka spowodowanym przez zwiększenie długu impulsem fiskalnym trzykrotnie większym niż ten zapowiadany przez Hillary Clinton. Dla rynków wschodzących nie musi to być zła wiadomość, ponieważ wzrost wydatków publicznych w USA przełoży się na przyspieszenie wzrostu gospodarczego, na czym skorzystają także rynki wschodzące. W Polsce rentowności będą poruszać się w tym samym kierunku co na rynkach rozwiniętych.

SUROWCE

WYGRYWA CLINTON

Złoto, tak jak większość klas aktywów, w przypadku wygranej Hillary Clinton zachowałoby się dokładnie odwrotnie, niż gdyby wygrał Donald Trump — uważa Konrad Grzelec z BGŻ Optima. Zmniejszenie niepewności na rynkach oznaczałoby więc wyprzedaż na rynku złota i spadek jego ceny. Notowania ropy naftowej także nie będą wykazywać się dużą wrażliwością na politykę prezydenta USA i w krótkim terminie zależeć będą raczej od rynku walutowego. Umocnienie dolara wywołane wyborczym zwycięstwem kandydatki demokratów prowadziłoby do zniżek na rynku ropy.

WYGRYWA TRUMP

Wygrana miliardera w wyborach prezydenckich spowodowałaby wzrost niepewności i odpływ kapitału do bezpiecznych aktywów, takich jak złoto. Jego notowania mogą w krótkim okresie zwyżkować. Na pozostałe surowce wybory w Stanach Zjednoczonych nie powinny mieć większego znaczenia. Ceny ropy naftowej pozostają pod znacznie większym wpływem kartelu OPEC i jego możliwości zawarcia porozumienia dotyczącego ograniczenia wydobycia tego surowca. Co prawda Trump w swoim programie zakłada wsparcie sektora łupkowego w Stanach Zjednoczonych, ale według Jarosława Niedzielewskiego z Investors TFI, jedyne, co może pomóc branży, to zwyżki cen ropy, a na te się nie zanosi. Także wsparcie publicznymi pieniędzmi wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ dysponowanie nimi zależy od Kongresu, który jest mało przychylny tego typu działaniom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Szklarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy