Projekt strategii dla przemysłu farmaceutycznego do 2005 r. już drugi raz trafi pod obrady Rady Ministrów. Przedsiębiorcy z branży uważają, że jest on płytki, brak w nim konkretów i nie rozwiąże problemów sektora.
W przyszłym tygodniu rząd po raz drugi ma się zająć projektem strategii restrukturyzacji i prywatyzacji branży farmaceutycznej. Zdaniem Pawła Badzio z Ministerstwa Gospodarki (MG), które jest współautorem analizy sektora, dokument wrócił do autorów wyłącznie ze względów formalnych.
W opinii producentów leków, program jest bezwartościowy.
— Projekt nie zawiera żadnych nowych informacji. Nie ma w nim konkretów ani propozycji rozwiązania problemów, które dotyczą firm przygotowujących się do działania w UE — mówi przedstawiciel fabryki leków.
Strategia przygotowywana przez resort gospodarki od ponad roku, późną wiosną została rozszerzona o projekt powołania polskiego holdingu farmaceutycznego, przygotowany przez ministerstwo skarbu.
— Strategia dla całego sektora ogranicza się do opisu celów, założeń i efektów stworzenia polskiego podmiotu. Łatwo przy tym udowodnić, że przy tych założeniach są to wyłącznie pobożne życzenia — mówią niezadowoleni producenci leków.
— Kiedy grupa powstanie, ministerstwa skarbu i gospodarki przygotują plan jej restrukturyzacji. A strategia proponuje rozwiązania dla całego sektora, nie tylko w sprawie prywatyzacji państwowych zakładów. Najważniejsze cele dotyczą zwiększenia konkurencyjności krajowego przemysłu — ripostuje Mirosław Lewiński z Departamentu Polityki Przemysłowej MG.
Mirosław Lewiński wyjaśnia, że chodzi m.in. o zrównanie wymagań stawianych producentom krajowym i zagranicznym.
— Rynek nie jest w pełni wolny. Decyzje administracyjne mają na niego istotny wpływ. Analiza sektora pokazuje, że firmy zagraniczne były faworyzowane, widać to na przykładzie systemu ustalania cen — mówi Mirosław Lewiński.
Negatywną ocenę w strategii otrzymały nawet firmy, które uczestniczyły w prywatyzacji Polf.
— Polskie firmy ograniczono do produkcji przestarzałych leków generycznych lub wręcz do opakowywania i magazynowania leków importowanych — twierdzą autorzy strategii.
Zagraniczne koncerny zainwestowały do tej pory w Polsce prawie 2,5 mld zł. Urzędnicy przekonają się o tym wkrótce sami, bo projekt zaleca rozliczenie inwestorów ze zobowiązań prywatyzacyjnych.
Uzależnienie od urzędników potwierdzają nasi rozmówcy. Chociaż w większości reprezentują sektor prywatnej wytwórczości leków, to oficjalnie przeciwko pomysłom Ministerstwa Gospodarki nie powiedzą złego słowa. Dotyczy to nawet branżowych stowarzyszeń, które dopuszczono do gotowego programu dopiero po usilnych staraniach.
— Nikt nie chce się ujawnić, bo o tej strategii nie można powiedzieć nic dobrego. To zbiór frazesów, przygotowanych na podstawie nie wnoszącą ani jednego nowego elementu analizę zewnętrznej firmy doradczej, która wzięła za to niemałe pieniądze — mówi przedstawiciel organizacji skupiającej wytwórców farmaceutycznych.
Analizę dla MG przygotowała firma BAA.
— Projekt miałby wartość, gdyby zawierał propozycje rozwiązań systemowych, np.: szczegółowy schemat kształtowania list refundacyjnych lub propozycję uzyskania z rynku sum potrzebnych na realizację wymagań przedakcesyjnych. Polfarmed podaje, że potrzeba na to 2 mld zł. Można na przykład zwolnić producentów z podatku od realizowanych inwestycji — mówi warszawski przedsiębiorca.
— Problemy wielu fabryk przestałyby istnieć, gdyby szpitale zaczęły płacić za leki — dodaje prezes państwowego zakładu.
Mirosław Lewiński zapewnia, że projekt zawiera plan działania, wskazuje terminy realizacji, a także źródła finansowania. Jednak tam, gdzie w strategii pojawiają się konkretne koszty, zdobycie pieniędzy pozostawia się przedsiębiorcy. Jednym z głównych celów strategii jest unowocześnienie i zwiększenie potencjału eksportu krajowych firm. Jednak „wprowadzenie nowych, nieznanych do tej pory w terapii preparatów”, które mają temu służyć, leży w gestii firm. Proces odkrycia takiego specyfiku może kosztować ponad 2 mld zł. Bierze w nim udział także państwo, finansując kosztowne badania podstawowe. Autorzy projektu od czasu do czasu informują zaś jedynie, że finansowanie zapewniają odpowiednie resorty. Nie wiadomo, co dokładnie, za ile i skąd. Wiele do życzenia pozostawia także terminarz realizacji projektów zależnych od urzędników.
— Urząd Rejestracji Leków powinien od dawna działać. Tymczasem na przygotowanie aktów wykonawczych niezbędnych do powołania urzędu autorzy strategii dają czas do ostatniego dnia przed planowanym przyłączeniem Polski do UE. To 16 miesięcy — denerwuje się wytwórca z Poznania.