Rząd musi postawić na gospodarkę

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2002-02-14 00:00

Zdaniem Lecha Pilawskiego z KPP, im więcej jest państwa w gospodarce, tym dla niej gorzej. Dlatego liczy na przyśpieszenie prywatyzacji. Ma też nadzieję, że za hasłem „przede wszystkim przedsiębiorczość” pójdą przemyślane działania.

Joanna Wrześniewska (Polsat): KPP spotkała się z Jackiem Piechotą, ministrem gospodarki. Jaki przebieg miały rozmowy?

Lech Pilawski (Konfederacja Pracodawców Prywatnych): Zadowoleni jesteśmy przede wszystkim z tego, że po raz pierwszy od wielu lat rząd stawia na przedsiębiorczość. To dobrze wróży i gospodarce, i biznesmenom. Program „Przede wszystkim przedsiębiorczość” jest tym, o czym chcemy dyskutować. Istotną rolę będą tutaj miały szczegóły.

Rządowi zależy na rozkręceniu koniunktury, a w tym pomoże rozpoczęcie intensywnej budowy autostrad i mieszkań. Czy biznesmeni powinni inwestować w tych obszarach?

Pod warunkiem, że będzie zapewnione finansowanie. To podstawowe zastrzeżenie, które zgłaszamy wobec propozycji strategii rządu. Na razie to finansowanie nie jest zagwarantowane, a jeżeli miałoby się to odbywać przez budżet, to przełoży się na wzrost jego deficytu, co z kolei mogłoby skutkować koniecznością podniesienia podatków. W efekcie wzrost gospodarczy stanąłby pod znakiem zapytania. Popieramy wszystko, co poprawia rozwój gospodarki, natomiast niekoniecznie budowa dróg i przeznaczanie na to pieniędzy funduszy emerytalnych, a takie propozycje padły.

Czy państwo powinno finansować prywatnego przedsiębiorcę?

To inwestycje długoterminowe. Polski przedsiębiorca nie dysponuje potrzebnym kapitałem. Programy infrastrukturalne są tak drogie, że rodzimych biznesmenów po prostu nie stać na ich realizację.

Potrzebujemy jednak dobrych dróg.

To warunek rozwoju gospodarczego.

Kwestionuje Pan jednak propozycję rządu dotyczącą realizacji tych zadań. Są inne metody.

Trzeba przede wszystkim ruszyć całą gospodarkę, a nie wybierać pojedyncze dziedziny i tworzyć dla nich specjalne programy. W pakiecie rządowym są elementy zgodne z takim myśleniem. Chodzi m.in. o uproszczenia podatkowe, obniżenie kosztów pracy, ukrócenie biurokracji.

Czy rząd może zmusić prywatne przecież fundusze emerytalne do inwestycji w drogi i mieszkania?

Nie. Stąd kolejna obawa związana z rządowym pakietem, w którym mówi się, że w rękach państwa powinno zostać 10-15 proc. majątku, ale z drugiej strony najbardziej istotne sektory nie są na razie prywatyzowane.

Co będzie zatem prywatyzował rząd?

Mamy nadzieję, że m.in. hutnictwo, górnictwo oraz kilka pozostających w rękach SP banków.