Rząd porozmawia z przedsiębiorcami

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-01-06 00:00

Rząd nie wie, czy wystąpi do Brukseli o przedłużenie taryfy ulgowej na wyłączność rynkową leków. Na razie chce zasięgnąć opinii branży.

Problem farmaceutyków w kontekście integracji z Unią wraca jak bumerang. Tym razem sprawa dotyczy przedłużenia przez UE tzw. wyłączności rynkowej na leki oryginalne.

Klamka zapadła

Krajowi przedsiębiorcy domagają się od rządu interwencji w Brukseli i wystąpienia z wnioskiem o okres przejściowy. Na razie do swoich racji przekonali Ministerstwo Zdrowia. Teraz będą je wyłuszczać kolejnym przedstawicielom rządu, odpowiedzialnym m.in. za integrację z Unią, podczas najbliższej środowiskowej Rady Konsultacyjnej ds. Środowisk Gospodarczych.

Farmaceutyki są — po traktacie konstytucyjnym i reformie wspólnej polityki rolnej — kolejnym przykładem zmian w polityce Unii po ustaleniu warunków członkostwa z kandydatami do UE w Kopenhadze. O ile w obu pierwszych przypadkach co do ostatecznego kształtu reform klamka jeszcze nie zapadła, to w sprawie medykamentów już wszystko wiadomo. Nieoficjalnie mówi się, że przy tak napiętych stosunkach w UE wystąpienie z kolejnym wnioskiem o okres przejściowy nie ma wielkich szans powodzenia. Wiele będzie zależało od ostatecznych wyliczeń dotyczących ubytków potencjalnych wpływów dla budżetu państwa.

Europejskie deja vu

Branża powołuje się także na doświadczenia w walce o obronę krajowych interesów przed zakusami unijnych rywali jeszcze podczas negocjacji. Wtedy stawką były setki leków, które mogły zniknąć z aptek na skutek braku ponownej rejestracji. Nie obyło się bez przepychanek. Ostatecznie Bruksela zastosowała formę szantażu. Zgodę na okres przejściowy na ponowną rejestrację leków uzależniono od przyjęcia niekorzystnych dla polskich producentów unijnych warunków obowiązywania dodatkowego świadectwa ochronnego (SPC), które przedłuża do pięciu lat dwudziestoletnią ochronę patentową na leki oryginalne (dopiero po tym czasie możliwa będzie produkcja tzw. leków generycznych, czyli pochodnych, w czym specjalizuje się krajowy przemysł farmaceutyczny). Przeważyły naciski Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Włoch.