Rząd pożycza najtaniej od sześciu lat

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-03-09 00:00

Zagraniczni inwestorzy, zaopatrzeni przez Frankfurt w kapitał, coraz odważniej zaglądają do Polski.

Dobra passa Polski na rynkach finansowych trwa. Od środowego wieczoru do wczorajszego popołudnia złoty konsekwentnie zyskiwał na wartości — umocnił się o 7 gr do euro, 8 gr do dolara i 6 gr do franka szwajcarskiego (ceny walut zeszły odpowiednio do 4,10, 3,10 i 3,40 zł). Potem lekko odreagował, ale nadal jest blisko swoich najsilniejszych poziomów od ponad pół roku.

— Nastroje na rynkach poprawiły się, bo pozytywne były doniesienia z Grecji. Dawały coraz większą nadzieję, że wystarczająco wielu posiadaczy obligacji państwa zgodzi się na dobrowolną restrukturyzację zadłużenia rządu w Atenach. Apetyt na ryzyko na rynkach więc rósł, a to sprzyjało złotemu — twierdzi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku (więcej o Grecji czytaj na str. 24).

Polska świetnie sobie radzi też na rynku długu. Na wczorajszym przetargu obligacji pięcioletnich popyt ze strony inwestorów wielokrotnie przekroczył podaż. Przed zakończeniem przetargu Ministerstwo Finansów (MF) zapowiadało, że zamierza sprzedać papiery za 1,5 do 3 mld zł. Inwestorzy zgłosili jednak chęć nabycia obligacji za 8,7 mld zł, dlatego resort ostatecznie sprzedał im „pięciolatki” za 4,08 mld zł (to rzadkość, że resort emituje — bez przetargu uzupełniającego — więcej obligacji, niż oferował). Silny popyt sprawił, że rządowi udało się uzyskać niskie oprocentowanie od pożyczanych w ten sposób pieniędzy. Maksymalna rentowność sprzedanych papierów wynosiła 4,84 proc. Ostatni raz rząd tak tanio finansował swoje potrzeby pożyczkowe w kwietniu 2006 r.

— Splot wielu pozytywnych zjawisk sprawia, że polskie obligacje cieszą się dużym zainteresowaniem inwestorów — mówi Paweł Radwański, analityk rynku długu w Raiffeisen Banku. Po pierwsze, na rynkach finansowych panują dobre nastroje po udanej operacji monetarnego happy hours w Europejskim Banku Centralnym. Instytucja z Frankfurtu zalała system finansowy płynnością, udzielając 800 bankom tanich (oprocentowanychna 1 proc.) pożyczek trzyletnich na kwotę 530 mld EUR.

— Trudno powiedzieć, czy polskie obligacje zostały kupione dokładnie za wykreowane w ten sposób pieniądze. Pewne jest jednak, że operacja pożyczek poprawiła nastroje na rynkach, a to pomogło naszym obligacjom — mówi Paweł Radwański.

— W czasie aukcji zanotowano znaczący popyt ze strony inwestorów zagranicznych — przyznaje Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu w MF.

Ale przyczyny dużego zainteresowania polskimi obligacjami leżą też w Polsce. Resort finansów niedawno ogłosił, że od maja zamierza ograniczyć podaż emitowanych obligacji.

— Jeśli ktoś chce zainwestować w polski dług, musi to robić do końca kwietnia. Później ceny mogą być dla inwestorów jeszcze mniej atrakcyjne — mówi Paweł Radwański.