Rząd Ukrainy zdecydował się na wprowadzenie administracyjnej regulacji cen artykułów ropopochodnych w celu ustabilizowania sytuacji na rynku wewnętrznym.
Zgodnie z ogłoszoną w środę decyzją gabinet premiera Wiktora Janukowycza wprowadzi górny limit cen benzyny i ropy zarówno w sprzedaży hurtowej jak i detalicznej. Ponadto obowiązujący od tygodnia zakaz eksportu benzyny przedłużono na czas nieokreślony.
W pakiecie działań podjętych przez rząd jest też decyzja o zakupie za granicą w trybie pilnym 30 tys. ton benzyny.
Rząd jest zaniepokojony, że w ostatnim czasie ceny na artykuły ropopochodne wzrosły na Ukrainie o około 20 procent ponad średnią światową. Nie wyklucza się w tej sytuacji, że doszło do zmowy rosyjskich operatorów, którzy kontrolują nie tylko dostawy ropy naftowej na Ukrainę, ale także większość ukraińskich rafinerii.
Premier Janukowycz już w poniedziałek zauważył, że jest to wzrost niczym nie umotywowany i zapowiedział ukaranie winnych.
W ubiegłym tygodniu rząd zawarł porozumienie z operatorami rynku o czasowym dobrowolnym ograniczeniu ich dochodów i o wstrzymaniu na tydzień eksportu benzyny. Dzięki temu, jak zapewniał wicepremier Andrij Klujew, w najbliższych dniach ceny materiałów ropopochodnych spadną o co najmniej 10 procent.
W środę sytuacja na rynku nieco się uspokoiła, doszło do niewielkiego spadku cen na niektórych stacjach benzynowych, co z
kolei spowodowało tworzenie się tam kolejek.
Minister paliw i energetyki Serhij Tułub powiedział w środę, że podjęte przez rząd kroki doprowadzą do ustabilizowania sytuacji.
Do tego też czasu ma obowiązywać zakaz eksportu produkowanej na Ukrainie benzyny. Władze chcą też podpisać porozumienie z rosyjskimi dostawcami w sprawie wprowadzenia specjalnych cen na olej napędowy dla rolników w przededniu kampanii żniwnej.
Tymczasem na wzrastające ceny artykułów ropopochodnych zaczął reagować rynek. W ostatnich dniach o około 20 proc. zdrożały usługi taksówkowe, rosną także ceny niektórych artykułów spożywczych, w tym mięsa i oleju słonecznikowego.
Obserwatorzy podkreślają, że są to złe informacje dla premiera Janukowycza, który w październiku ma się zmierzyć z kandydatem opozycji w walce o fotel prezydenta kraju.
krk/ ap/ mgl/