„PB”: Plan ratunkowy dla amerykańskiej gospodarki miał dźwignąć
giełdy, a stał się przyczynkiem do pogorszenia nastrojów na rynku. Z czego to
wynika?
Inwestorzy mogli uznać, że jest zbyt ogólnikowy i nie ma w
nim konkretów. Jednak to wcale nie musi oznaczać, że jest zły. Może prezentując
go nie chciano powiedzieć wszystkiego, a rozwiązania szczegółowe wskazujące jak
wyjść z kryzysu istnieją. To ważne, bo poprawa koniunktury globalnej będzie
zależeć od poprawy koniunktury w USA.
A co z naszym rynkiem? Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że
jesteśmy na dobrej drodze wyraźniejszego odbicia popartego większymi obrotami?
Jednak ostatnie dwie sesje to powrót do spadków?
Znowu znaleźliśmy
się pod wpływem niedobrych informacji napływających z rynków światowych
pogłębianych zamieszaniem wokół opcji na rodzimym rynku. W tej sytuacji trudno o
optymizm skłaniający do wzrostów i zwiększonych obrotów.
Kiedy wobec tego można liczyć na trwalszą poprawę nastrojów na naszej
giełdzie?
Podanie jakiegoś terminu byłoby czystą spekulacją. Mogę
jednak powiedzieć, że na tle innych krajów, nasza gospodarka dobrze opiera się
kryzysowi. Trzeba przez to przejść i szukać swoich szans. Ważne jest też, aby
trudniejsze okresy wykorzystywać do rozwoju. GPW to właśnie robi, a jednym z
takich działań są prace nad uruchomieniem rynku obligacji dla przedsiębiorstw i
samorządów.
Rozmawiał Maciej Zbiejcik