Rząd z poślizgiem podjął paliwowy projekt PiS

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-03-26 18:48
zaktualizowano: 2026-03-26 23:33

Opozycji pozostaje poprzeć w piątkowych głosowaniach rządową wersję obniżek cen, nagłaśniając tezę, że Donald Tusk ugiął się pod presją Przemysława Czarnka.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Premier Donald Tusk wreszcie przestał naiwnie wierzyć, że amerykańsko-izraelska wojna napastnicza z Iranem, rozpętana 28 lutego przez Donalda Trumpa za podszeptem Benjamina Netanjahu, skończy się w jakimś wyobrażalnym horyzoncie czasowym. Główny amerykański sprawca globalnego kryzysu trochę się już wystraszył, na jaką minę skoku cen paliw wsadził Amerykanów – znacznie mniej interesuje go reszta świata – natomiast izraelski podżegacz wojenny niezmiennie ścigany za zbrodnie ze Strefy Gazy przez trybunał w Hadze, tylko się cieszy. W każdym razie po wielu dniach zaklinania oraz przeczekiwania paliwowej rzeczywistości Rada Ministrów 26 marca 2026 r. przyjęła pilny projekt, zaś większość koalicyjna w Sejmie i Senacie w niezwykłym tempie proceduje w czwartek i piątek ustawowe zduszenie cen paliw.

Przyjęte rozwiązania, w tym codzienne ustalanie w Polsce maksymalnych cen paliw, rzeczywiście są bezprecedensowe. Dadzą się porównać tylko z przepisami uchwalanymi w 2020 r. dla łagodzenia skutków pandemii. Piątkowe głosowania obu izb parlamentu zapiszą się dokładnie godzinowo, ale licząc od zarejestrowania projektu ustawy w czwartek wieczorem w Sejmie do jej sfinalizowania nie upłynie nawet doba, wynik będzie bliski legislacyjnego rekordu szybkości III RP. Pozostaje jeszcze problem podpisu prezydenta, który tym razem zostanie złożony, ale dopiero w tygodniu przedświątecznym, albowiem weekend Karol Nawrocki poświęca na całkowicie prywatną wizytę – na którą oczywiście wykosztuje się budżet państwa – w Dallas na corocznej zideologizowanej Conservative Political Action Conference (CPAC).

Wypada przypomnieć, że od 9 marca w Sejmie leżakuje bez numeru druku paliwowy projekt posłów PiS. Zakłada on epizodyczne, od 15 marca do 30 czerwca 2026 r., obniżenie stawki paliwowego VAT z 23 do 8 proc., podatku akcyzowego oraz podatku od sprzedaży detalicznej. Tematu limitu cen detalicznych projektodawcy nie podjęli, o tak radykalnym rozwiązaniu nie śmieli nawet pomyśleć. Już wiadomo, że projekt PiS nigdy nie zostanie podjęty, natomiast firmowany przez Radę Ministrów zostanie uchwalony biegiem 27 marca.

W tych okolicznościach opozycji pozostaje poprzeć w piątkowych głosowaniach wersję rządową, nagłaśniając tezę, że Donald Tusk po prostu ugiął się pod presją Przemysława Czarnka. Kandydat PiS na kandydata na premiera od wielu dni mocno punktował urzędującego premiera z KO w swojej propagandzie prewyborczej. Szef rządu oczywiście odrzuca jakikolwiek wpływ tej wizerunkowej konfrontacji, ale zwykłe zestawienie dat oraz treści dwóch projektów potwierdza ich oczywisty związek przyczynowo-skutkowy.

Oba projekty zawierają dosyć podobne tzw. oceny skutków regulacji. W obecnej kadencji Sejmu nie są już one całkowitą lipą, autorzy projektów zarówno rządowych, jak też poselskich muszą wypełnić trochę tabelek z odpowiedziami na niewygodne pytania. Jeden z najważniejszych punktów brzmi: „6. Jakie są przewidywane skutki finansowe ustawy, w szczególności wpływ na sektor finansów publicznych, w tym na budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego?”. Uczciwa odpowiedź dotycząca obniżenia cen paliw jest jednoznaczna – dochody budżetu z VAT zmniejszą się o co najmniej 6 mld zł, ubytek akcyzowy to około 1 mld zł, do tego ewentualna obniżka stawek podatku od sprzedaży detalicznej będzie skutkowała stratą około 0,1 mld zł. Istotne znaczenie ma informacja, że zmiany na szczęście nie będą miały wpływu na budżety jednostek samorządu terytorialnego.

Znacznie trudniejsze było wypełnienie przez projektodawców kolejnej tabelki. Jej tytuł brzmi „7. Wykaz źródeł finansowania, jeśli projekt ustawy pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa”. Zarówno w nieskutecznej legislacyjnie wersji PiS, jak też w skutecznym projekcie Rady Ministrów istnieje tutaj wielka pustka, czy też czarna dziura. Nikt nie wie, w jaki sposób zapełnić wielomiliardowy ubytek w ledwie trzeszczącym budżecie na 2026 r. z rekordowym deficytem. Kasa państwa już w pierwszym kwartale sypie się pod ciśnieniem niedopinania się Narodowego Funduszu Zdrowia, zwiększonych wydatków zbrojeniowych etc. Nieco mniejsze rachunki na stacjach paliw przed Wielkanocą w okresie wyjazdów rodzinnych oczywiście Polaków ucieszą, ale drugą stroną tego samego medalu będzie pogłębienie się zapaści finansów publicznych.