Rządzące konsorcjum idzie trzema ścieżkami

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-04-16 20:00

Jeszcze nie zakończyły się wybory samorządowe, a tu na horyzoncie już konkretyzuje się elekcja Parlamentu Europejskiego (PE).

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Przypomnę, że w najbliższą niedzielę 21 kwietnia 2024 r. dogrywka samorządowa czeka 748 gmin i miast (stanowiących 30,2 proc. ogółu), w których 7 kwietnia żaden kandydat nie uzyskał wymaganej w kodeksie większości bezwzględnej głosów ważnych. Wystartują pary kandydatów z najlepszymi wynikami w pierwszej turze. Powtórka odbędzie się m.in. w lubuskich Brodach, gdzie w pierwszej turze oboje kandydaci na burmistrza uzyskali po 631 głosów. Teraz liczą na wyższą frekwencję, oczywiście zwiększającą ich urobek… Dogrywka odbędzie się także w 60 ze 107 dużych miast prezydenckich, w tym w 10 z 18 wojewódzkich (nie 16, albowiem województwa kujawsko-pomorskie oraz lubuskie mają dwie współstolice).

27 państw Unii Europejskiej wybierze deputowanych do PE w przedłużony weekend 6-9 czerwca 2024 r. Każde przeprowadza głosowanie w swoim tradycyjnym dniu. Zdecydowanie najwięcej państw, w tym oczywiście Polska, będzie głosowała w ostatnim z podanych dni, czyli w niedzielę, ale niektóre mają inne zasady. Bezpośrednie wybory do PE odbywają się od 1979 r., czyli rozpoczęły się jeszcze w epoce Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Przez cztery dekady zawsze w czwartek rozpoczynały maraton dwa królestwa – Wielka Brytania oraz Holandia. Po brexicie pozostało już tylko to drugie. Notabene zgodnie z ogólnounijną umową wyniki krajowe pozostają utajnione aż do zakończenia w niedzielę najpóźniejszego głosowania. 9 czerwca jak zawsze ostatnie skończą Włochy, dopiero o godzinie 22. My na pierwsze sondażowe wyniki poczekamy jedynie godzinę od zamknięcia lokali, ale Holendrzy aż trzy doby… Akurat w tym roku przymusowa ogólnounijna cisza ma wyjątkowy sens, ponieważ sondaże wskazują na możliwą rewolucję i radykalne zwiększenie urobku przez partie skrajne, zarówno te z lewa, jak też z prawa.

W Polsce już się potwierdziło, że liczące się partie wystartują w konfiguracji identycznej, jak 15 października 2023 r. do Sejmu. Podbudowane wynikami samorządowymi Prawo i Sprawiedliwość oczywiście zamierza utrzymać prymat w kategorii stricte partyjnej także w eurowyborach. Konfederacja planuje ponownie zdobyć kilka foteli w Brukseli/Strasburgu, kiedyś już je miała, ale w ostatniej pięciolatce musiała obyć się smakiem. Rządzące konsorcjum 15 października pójdzie trzema osobnymi ścieżkami – Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga oraz Lewica. Nie ma mowy o odtwarzaniu z 2019 r. Koalicji Europejskiej, która wtedy była odpowiedzią na przewagę PiS w kontekście przeliczeniowej metody Victora D’Hondta. Przydzielanie mandatów kolejnym ilorazom bezdyskusyjnie premiuje arytmetycznie ugrupowania zjednoczone. Trzeba jednak pamiętać, że w wyborach do PE okręgiem podstawowym, na którego poziomie rozdzielona zostanie pula 53 polskich foteli, jest cały kraj i tutaj premia D’Hondta za jedność jest mniejsza, niż podczas przydzielania mandatów do Sejmu w 41 okręgach zdecentralizowanych.

Zdobycie mandatów do PE to krok najważniejszy, ale dopiero pierwszy. O sile państwa w Brukseli/Strasburgu świadczy skoncentrowanie jego reprezentacji w jak najmniejszej liczbie najbardziej znaczących międzynarodówek partyjnych. W kończącej się kadencji największa polska ekipa PiS należy do zupełnie bezdecyzyjnej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Koalicja Obywatelska oraz Polskie Stronnictwo Ludowe należą do największej Europejskiej Partii Ludowej, natomiast Polska 2050 trzyma z liberalną Odnową Europy. Start komitetu Trzeciej Drogi absolutnie nie wyklucza, że obie jego nogi pójdą potem… własnymi drogami i przystąpią do grup politycznych jak dotychczas. Czystą perspektywę ma Lewica – jeśli się dostanie, co nie jest przesądzone, to jej reprezentanci zasilą oczywiście Socjalistów i Demokratów. Konfederaci znajdą sobie jakąś grupkę uniosceptyczną, obecnie o znaczeniu zerowym, ale po 9 czerwca wcale nie musi być tak samo…