Rzecznik ubezpieczonych bierze pod lupę szkody osobowe

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-10-07 00:00

Lawinowo rośnie liczba skarg na ubezpieczycieli, którzy odmawiają uznawania roszczeń za śmierć bliskich w wypadkach.

Rzecznik ubezpieczonych otwiera nowy front walki z zakładami ubezpieczeniowymi. Bierze się za tzw. szkody osobowe, czyli świadczenia przysługujące w przypadku śmierci bliskiej osoby w wypadku samochodowym. To efekt skarg, które do niego trafiają. Zakłady nie tylko odmawiają wypłaty świadczeń, ale nawet posuwają się do tego, że kwestionują zasadność roszczeń, twierdząc, że nie mają one żadnej podstawy prawnej. Praktykę ubezpieczycieli opisaliśmy w maju w „Pulsie Biznesu”. W skrócie są dwa przepisy, na których podstawie można domagać się zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby w wypadku. Pierwszy to art. 446 kodeksu cywilnego. Dotyczy on tylko spraw, które zdarzyły się przed sierpniem 2008 r. Drugi — art. 448 — może dotyczyć spraw nawet z końca lat 90. XX wieku. I to właśnie on jest przysłowiową ością w gardle firm ubezpieczeniowych.

— Mimo że minęło kilka miesięcy, postępowanie ubezpieczycieli w zakresie roszczeń zgłaszanych z art. 448 się nie zmieniło. Nadal są one przez nich odrzucane — mówi Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, jednej z dwóch największych kancelarii odszkodowawczych na rynku. Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze rzecznika, wyjaśnia, że zainteresowanie tą sprawą to efekt coraz większej liczby skarg.

— Ze skarg wynika, że sprawa dotyczy największych ubezpieczycieli. Zwróciliśmy się do nich z prośbą o wyjaśnienia, ale jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi — mówi Aleksander Daszewski. Według Krystyny Krawczyk, dyrektora biura rzecznika ubezpieczonych, na samej interwencji w towarzystwach się nie skończy. Na początek rzecznik chce zainteresować tym problemem Komisję Nadzoru Finansowego.

— Odmawiając uznawania roszczeń i wypłaty świadczeń ubezpieczyciele narażają się na straty związane z kosztami procesów sądowych i odsetkami. To powinno zainteresować nadzór — wyjaśnia Krystyna Krawczyk. Kolejnym krokiem może być skierowanie pytania do Sądu Najwyższego. Biuro rzecznika przygotowuje się do tego i przegląda orzeczenia sądów pierwszej instancji na skargi poszkodowanych na odmowy ubezpieczycieli. W większości kończą się one przegraną towarzystw.

— Obecna praktyka ubezpieczycieli to skandal i lekceważenie najwyższego organu władzy sądowniczej w Polsce, jakim jest Sąd Najwyższy — podkreśla dyrektor. Przypomina, że Sąd Najwyższy czterokrotnie w latach 2010-11 stawał na stanowisku, że poszkodowanemu należy się świadczenie za krzywdę, jaką jest śmierć osoby bliskiej w wypadku samochodowym. Dlatego istnieje szansa, że pytanie rzecznika zostanie rozpatrzone przez siedmioosobowy skład sądu, a jego decyzja może stać się zasadą prawną. To raz na zawsze rozwiałoby wątpliwości co do zgodności z prawem roszczeń z art. 448.

Podobnego zdania jest Rafał Stankiewicz, szef komisji likwidacji szkód w Polskiej Izbie Ubezpieczeń i wiceprezes Warty.

— Wskazywane przez rzecznika wyroki były wydawane w sprawach indywidualnych, na bazie konkretnych stanów faktycznych. Jasne i precyzyjne wytyczne SN w składzie siedmioosobowym byłyby dla nas cenną informacją. Dla ubezpieczycieli — szczególnie tych, którzy mają duży historyczny portfel polis komunikacyjnych — to bardzo drażliwa kwestia. Roszczenia z art. 448 dotyczą wypadków sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat, czyli polis, które zostały rozliczone i zamknięte. Dlatego każda konieczność wypłaty świadczenia uderza boleśnie w wyniki ubezpieczycieli. Skalę zagrożenia pokazują sierpniowe szacunki branżowego„Dziennika ubezpieczeniowego”. Według niego, w grę mogą wchodzić roszczenia o wartości nawet 10 mld zł.

— Najmocniej ucierpi PZU i Warta, które dziesięć lat temu miały znacznie większe udziały rynkowe niż obecnie — mówi Marcin Broda, analityk firmy Ogma.

Warta oberwie także za towarzystwo Samopomoc, które pod koniec lat 90. XX wieku miało trzeci pod względem wielkości portfel polis komunikacyjnego OC na rynku. W 2002 r. zostało kupione przez HDI, które rok temu połączyło się z Wartą. KNF na razie nie chce komentować planów rzecznika ubezpieczonych. W biurze prasowym nadzoru, usłyszeliśmy, że poczeka on z reakcją na pismo od rzecznika.