Obniżenie dotacji dla KRUS, reforma systemu rentowego, zostawienie na dotychczasowym poziomie kwoty wolnej od podatku czy ograniczenie dopłat dla rolników — to są właśnie źródła oszczędności, które pozwoliłyby na wprowadzenie jednolitej, 19-proc. stawki podatku dla wszystkich przedsiębiorców.
W czwartek zbierze się Komisja Trójstronna, która ma m.in. rozważyć pomysł wprowadzenia maksymalnej stawki podatku dochodowego dla przedsiębiorstw rozliczających się PIT-em na poziomie 19 proc. Obecnie przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą rozliczają się z fiskusem według stawek PIT — 19 proc., 30 proc. i 40 proc.
Zapisu zmieniającego te zasady nie ma w projekcie ustawy o podatku od osób fizycznych, który rząd przyjął w piątek, ale Jerzy Hausner, wicepremier i minister gospodarki, zapewnia, że sprawa jest otwarta, a on sam popiera takie rozwiązanie.
— Jeżeli tylko uzyskamy kompromis w tej sprawie z partnerami społecznymi, rząd natychmiast przedstawi autopoprawkę do noweli ustawy o podatku PIT — zapewniaJerzy Hausner.
Sęk w tym, że trzeba przekonać związkowców do ograniczenia wydatków państwa w przyszłym roku o 2,2 mld zł. Tyle bowiem — według wyliczeń resortu finansów — straciłby budżet na opodatkowaniu dochodów firm tylko 19-proc. stawką PIT.
Pracodawcy zrzeszeni w Radzie Przedsiębiorczości starają się właśnie przekonać do takiej konieczności centrale związkowe. Przedstawili już propozycje ograniczenia wydatków nawet o 5,7 mld zł
Ekonomiści nie mają wątpliwości — 2,2 mld zł oszczędności łatwo znaleźć w budżecie. Wskazują konkretne pozycje.
— Warto ograniczyć dopłaty dla rolników do środków, które otrzymają z Unii Europejskiej. Takiej pozycji nie było w propozycjach przygotowywanych przez Grzegorza Kołodkę, a obecnie są. Dałoby to 1-2 mld zł oszczędności. Konkretne oszczędności to także wprowadzenie niższej niż przewidywana kwoty wolnej od podatku. Samo jej niepodnoszenie pozwoliłoby na uzyskanie ponad 1 mld zł — twierdzi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku.
Jeszcze większe możliwości ograniczenia wydatków wskazuje Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.
— Należy zreformować KRUS poprzez wyjęcie z niego zamożnych rolników, gospodarujących na ponad 15 hektarach i tych, którzy w rzeczywistości rolnikami nie są, czyli posiadających poniżej 3 hektarów. Powinni oni przejść do ZUS i płacić składki jak wszyscy. To właśnie, plus dwukrotne podniesienie stawki do KRUS, powinno dać potrzebne 2 mld zł — przekonuje Krzysztof Rybiński.
Jego zdaniem, to jednak nie koniec możliwych oszczędności. 8 mld zł mogłaby przynieść rocznie reforma systemu rent.
— Proponowałem już obniżenie o połowę dotychczasowych rent i następnie dobrowolną weryfikację uprawnień. Ci, którzy zostaliby zweryfikowani, otrzymywaliby rentę w poprzedniej wysokości plus 5 proc. Operację taką można by ponawiać co roku — uważa ekonomista BPH PBK.
Jego zdaniem, kolejne oszczędności mogłaby dać prywatyzacja takich branż jak górnictwo, w których topione są publiczne pieniądze.
Ekonomiści nie mają jednak zbyt wielkich nadziei, że zmiany zostaną przeprowadzone.
— Apetyty ministerstw sięgały 212 mld zł, a wydatki i tak już zostały ograniczone do 198 mld zł. Dalsze ich ograniczanie wymaga decyzji politycznych — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Przypomina, że Komisja Trójstronna była przeciwna podatkowi liniowemu i przewiduje, że prawdopodobnie nie zaakceptuje również ograniczenia górnej stawki PIT dla przedsiębiorstw. Dodatkowo, im bliżej kolejnych wyborów, tym mniej odwagi mają politycy.