Sąd dzielił twórców ładu korporacyjnego

Artur Szymański
21-10-2002, 00:00

Kwestia powstania Sądu Rynku Kapitałowego podzieliła dyskutantów panelu „Dobre praktyki korporacyjne — korzyści dla spółek i zysk dla mnie” zorganizowanej przez „PB” i Polską Agencję Prasową.

Za powstaniem Sądu Rynku Kapitałowego opowiadali się przedstawiciele instytucji nadzorujących rynek, przeciwni byli reprezentanci emitentów.

Sąd Rynku Kapitałowego, który rozpocznie działalność wraz z nowym rokiem, przejmie dotychczasowe kompetencje Sądu Giełdowego. Nowy sąd ma rozstrzygać kwestie związane z przestrzeganiem przez spółki zasad corporate governance (oczywiście tych, które zdecydują się je przyjąć).

Anna Rapacka, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG), zaznaczyła, że pomysł powołania sądu generalnie nie podoba się spółkom.

— Nie są znane praktycznie żadne szczegóły dotyczące koncepcji funkcjonowania nowego sądu. Pamiętajmy, że zasady corporate governance nie stanowią sztywnych zapisów prawa, jak np. kodeks spółek handlowych. Nie wiem, dlaczego interpretację „miękkiego” prawa miałoby się powierzyć rzeczywistemu ciału sądowemu. Moim zdaniem, najlepszym sędzią w sprawach przestrzegania przez spółki będzie po prostu rynek — mówiła Anna Rapacka.

Wtórował jej Maciej Dzierżanowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową:

— Sąd Rynku Kapitałowego jest niepotrzebny. Rynek sam najlepiej oceni, które spółki prowadzą biznes według powszechnie uznanych norm zachowania etycznego, a które nie — przekonywał Maciej Dzierżanowski.

Opinia ta spotkała się ze sprzeciwem Jacka Sochy, przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, który stwierdził, że pozostawienie wszystkiego w rękach inwestorów może źle się skończyć przede wszystkim dla nich samych.

— Brak instytucji oceniającej wywiązywanie się spółek z przyjętych publicznie zobowiązań mógłby doprowadzić do sytuacji, w której najlepiej poinformowani akcjonariusze mogliby dać wyraz swej dezaprobacie przed tymi, których wiedza o sytuacji w spółce byłaby mniejsza. W efekcie ci drudzy mogliby stracić na całej inwestycji, tyle że na zawsze zraziliby się do lokowania środków na giełdzie. A nam przecież chodzi o coś zupełnie innego — tłumaczył Jacek Socha.

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII) przestrzegł zgromadzonych na sali słuchaczy, by nie oczekiwali rewolucji po wprowadzeniu w życie zasad dobrych praktyk.

— Sama idea wprowadzenia zasad ładu korporacyjnego jest słuszna. Mam jednak wątpliwości, czy wystarczy to do powrotu na parkiet giełdowy większej liczby drobnych inwestorów. Obecnie wielką barierą dla napływu szerszego strumienia nowych pieniędzy pochodzących od małych inwestorów są niskie zyski spółek. W krótkim okresie ład korporacyjny ich nie poprawi. Trzeba więc pamiętać, że inicjatywa giełdy ma szanse przynieść efekty dopiero po kilku latach — podsumował Jarosław Dominiak, prezes SII.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sąd dzielił twórców ładu korporacyjnego