PAP: Pomysł połączenia PKO BP z PZU SA jest krytykowany przez różnych ekspertów i analityków z powodu nieprzejrzystości struktur tych instytucji, zwłaszcza PZU oraz dużych kosztów połączenia tych firm - powiedział PAP, dyrektor Centrum Adama Smitha, Andrzej Sadowski.
"Połączenie PZU i PKO BP nie ma żadnego uzasadnienie ekonomicznego ani logicznego poza tym, że bierze się dwie kupki pieniędzy i łączy się w jedną duża kupkę" - powiedział.
Sadowski uważa, że ten zamysł powoduje odkładanie decyzji o prywatyzacji. Połączenie tych instytucji jest problematyczne nie tylko pod względem przejrzystości struktur, ale także ze względu na rozbudowaną strukturę grupy PZU. Ponadto nie został wykonany bilans z działalności poprzedniego zarządu, czego efektem jest tocząca się sprawa w sądzie z firmą Eureko.
"Wydawało się, że za tym pomysłem stała poprzednio chęć utrzymania wpływów politycznych w tych niezwykle ważnych instytucjach finansowych. Taki wariant pozwala w nieokreślonym czasie łączyć, ale efekt będzie taki, że koszty transakcyjne będą niepoliczalne i trudno weryfikowalne. Funkcjonalność połączonych struktur zaś wysoko problematyczna" - podkreślił dyrektor.
Jego zdaniem, samo używanie słowa "narodowa" już w pierwszej chwili powinna budzić wątpliwości i daleko idące obawy, o co tak naprawdę chodzi. Słowo "narodowy" do tej pory było wykorzystywanie do wielu działań nie mających nie wspólnego z interesem narodu, a tym bardziej obywateli jako konsumentów.
Sadowski zaznaczył, że istotne jest to, co uzyska zwykły obywatel i konsument po połączeniu tych dwóch ogromnych firm, które kontrolują praktycznie swoje rynki. Czy te instytucje zapewnią lepszą jakość obsługi, czy pozwoli to na spadek cen ubezpieczenia i lepszą jakość usług przy okienku bankowym, czy nie?
Dyrektor zauważył, że w Polsce prywatyzacja jest procesem upolitycznionym.