— Wasza wiedza, kreatywność i pasja to kluczowe elementy naszego wzrostu. Będziemy wspierać was w tym startupowym szaleństwie. Szacujemy, że w 2020 r. już 10 proc. eksportu stanowić będą wyroby wysokotechnologiczne, w 2030 r. ma to być już 15 proc. wobec 8 proc. w 2015 r. — zapewniła premier Beata Szydło podczas konferencji Impact w Krakowie. Ale czy sama kreatywność i pasja wystarczą, by tworzyć innowacje i budować wokół nich biznes? Niestety naszemu systemowi wsparcia dla start-upów wciąż daleko do niemieckich, brytyjskich czy izraelskich wzorców. Krajowy sektor startupowy nadal potrzebuje dużego wsparcia ze strony administracji publicznej, inwestorów i korporacji, w których młodzi przedsiębiorcy mogliby testować swoje technologie.

— Start-upy potrzebują kogoś, kto uwierzy w ich projekt i w zespół, który chce go rozwijać i komercjalizować — mówi w rozmowie z „PB” Sebastian Młodziński, współzałożyciel XTPL, technologicznej spółki pracującej nad produkcją autorskich, ultracienkich linii przewodzących prąd do zastosowania m.in. w fotowoltaice. Jego zdaniem, młodym firmom potrzebne jest wsparcie i finansowanie zwłaszcza na etapie badawczo-rozwojowym. — B+R to podstawa. Prezentując na rynku nową technologię, musimy być jej całkowicie pewni. Rozwiązanie musi wywołać rewolucję. Ewolucja to droga rozwoju dla dużej, ustabilizowanej firmy, a nie dla start-upu — dodaje Sebastian Młodziński.
W Polsce buforem bezpieczeństwa dla młodych przedsiębiorstw i funduszy inwestujących w startupowe projekty nadal pozostają unijne dotacje.
Na rynku pieniędzy na ten cel jest sporo. — W kraju to pieniądze szukają innowacji. Na start- -upy powoli zaczynają się też otwierać właściciele największych w Polsce firm — zauważa Sebastian Młodziński.
— Korzystamy z tzw. szybkiej ścieżki. Jako mała firma nigdy nie mielibyśmy innej szansy na realizację projektów badawczo-rozwojowych — mówi Tomasz Łempiński z zespołu Timate, pracującego nad inteligentną kartą pracownika skonfigurowaną z siecią beaconów (inteligentne czujniki) rozmieszczanych w budynkach. Inwestycja w badania i rozwój to jedno, testowanie produktu w przemyśle i jego komercjalizacja — drugie. Na tym etapie młodzi wynalazcy napotykają najwięcej barier. Drzwi dużych spółek w Polsce rzadko stoją przed nimi otworem.
— Zarówno duże firmy, jak i start-upy mogą skorzystać na wzajemnej współpracy. Start- -upom zależy na pozycji rynkowej partnera, korporacje zyskują na kreatywności młodych przedsiębiorców. Szczególnie istotne jest to w segmencie B2B. A czynnikiem ograniczającym ryzyko startupowych biznesów jest wsparcie rządu. Ważne jest również sprzyjające otoczenie prawne i regulacje — przekonuje Sven Scheuble, wiceprezes i dyrektor technologiczny w Siemensie. Bez sprzyjających warunków do rozwoju polskim start- -upom nie uda się zawojować świata.
— Za granicą liczy się siła pomysłu. Bariery, które przed firmami stawia Zachód, są trudne do pokonania. Tam przemysł jest bardziej rozwinięty. Na nasze technologie firmy patrzą więc z innej perspektywy — zaznacza Sebastian Młodziński.