Samorządowa reforma była w III RP tylko jedna: gminna

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-03-16 00:00

SREBRNY JUBILEUSZ 1990–2015 Ćwierćwiecze odrodzenia się w Polsce samorządu terytorialnego to dla statystycznego mieszkańca gminy rocznica bez zabarwienia emocjonalnego.

Zupełnie inaczej postrzega to centralna władza, starająca się wykorzystać jubileusz w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Takie dowartościowanie mile łechce ambicje aktywu organizacji samorządowych, których jest aż… sześć. Województwa i powiaty utworzyły tylko po jednej, ale na poziomie podstawowym zrzeszyły się odrębnie: metropolie, miasta, miasteczka oraz gminy wiejskie.

Niedawno w Poznaniu aktyw sześciu organizacji zebrał się pod firmą Kongresu 25-lecia Samorządu Terytorialnego.

Data 5-6 marca nawiązywała do 8 marca 1990 r., gdy uchwalone zostały ustawy kluczowe dla likwidacji systemu PRL-owskich rad narodowych. Kongres przyjął przesłanie, będące dokumentem bardzo teoretyzującym. Konkretne oczekiwania zawarte są w zaledwie czterech zdaniach na końcu. Stwierdza się w nich konieczność systemowego przeglądu prawa samorządowego przez specjalną komisję kodyfikacyjną, utworzoną… ustawą, a personalnie powołaną przez Radę Ministrów. To koncepcja zdumiewająca, idąca w poprzek kompetencji różnych organów. Przecież w Sejmie jest stała komisja obejmująca samorząd i rozwój regionalny, oprócz tego komisja ustawodawcza oraz odrębna komisja kodyfikacyjna. W Senacie komisja łączy tematykę samorządową z administracyjną. Poza tym regularnie zbiera się komisja wspólna rządu i samorządu. Utworzenie jeszcze jednego podobnego bytu na pewno nie usprawni procesu legislacyjnego. Kongresową propozycjęmożna jednak odczytać jako wotum nieufności wobec istniejących struktur.

Jak każdy jubileusz samorządowe ćwierćwiecze przesycone jest chwalbą. Absurdalny pomysł dodatkowego polukrowania zgłosił minister administracji Andrzej Halicki, proponując ustanowienia odrębnego odznaczenia państwowego za zasługi samorządowe. Przecież na aktywistów i tak spada deszcz Orderów Odrodzeniu Polski różnych klas oraz Krzyży Zasługi różnych kolorów. W tym roku okazji do celebry bez liku. Po kongresie 25-lecia odbędzie się 4-5 maja, tuż przed wyborami prezydenckimi, Europejski

Kongres Samorządów w Krakowie, potem 27 maja wypada Dzień Samorządu Terytorialnego, a wreszcie 16-18 czerwca we Wrocławiu zbierze się Kongres Regionów (przeniesiony ze Świdnicy).

W Poznaniu z trudem przebijało się niewygodne przypominanie, że obecny samorząd powstawał w dwóch etapach.

Symbolizowana przez premiera Tadeusza Mazowieckiego reforma gminna z 1990 r. stała się autentycznym motorem polskich przemian. Ale reorganizacja powiatowo-wojewódzka z 1998 r., firmowana przez premiera Jerzego Buzka, absolutnie nie jest powodem do chwały.

Ćwierć wieku temu granice gmin pozostawały niezmienne i debata koncentrowała się na istocie samorządności. Przy odtwarzaniu powiatów oraz dużych województw 95 proc. emocji skupiała natomiast walka o ich liczbę, granice i siedziby. Popełniono przy tym liczne błędy, podział kraju w wielu miejscach jest bezmyślny, niefunkcjonalny i wywołujący poczucie krzywdy mieszkańców gmin/miast. Zmian wprowadzonych od 1 stycznia 1999 r. oczywiście nie wypada potraktować maksymą „ciszej nad tą trumną”, ale na pewno nie zasługują na kojarzące się z postępem określenie „reforma”.