Samorządy odrzuciły propozycję rządu

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2011-07-29 00:00

Pomysły Ministerstwa Finansów spłonęły w ogniu samorządowej krytyki.

Gminom i powiatom nie spodobał się mechanizm zmiany ich deficytów

Pomysły Ministerstwa Finansów spłonęły w ogniu samorządowej krytyki.

Temperatura podczas posiedzeń zespołu ds. finansów publicznych Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego nie spada. Obie strony debatują nad tematem ograniczenia deficytu sektora samorządowego, jednego z najważniejszych kontrahentów przedsiębiorców.

— To nie jest już rozmowa o zasadzie, to jest rozmowa o technikaliach — mówi Andrzej Porawski, szef biura Związku Miast Polskich.

Co do zasady — w maju, po rozmowach samorządowców z premierem, stanęło na tym, że łączny deficyt wszystkich jednostek samorządu terytorialnego (JST) — począwszy od 2012 r. — nie może być wyższy niż 0,6 proc. PKB. Biorąc pod uwagę wyniki gospodarki w 2010 r., łączny deficyt JST mógłby wynieść 8,5 mld zł. Tymczasem sięgnął 14,6 mld zł. Redukcja byłaby więc istotna, ale do przyjęcia dla samorządowców.

— Redukcję w zaproponowanej skali możemy zaakceptować. W tym roku deficyt wyniesie około 12 mld zł, a w kolejnych latach będzie spadać — mówi Andrzej Porawski.

Tu porozumienie w zasadzie się kończy. Na ostatnim posiedzeniu 20 lipca resort finansów przedstawił propozycję mechanizmu ograniczania deficytu. Tym razem dotyczyła każdego samorządu z osobna. Resort proponował, aby zapisany w wieloletniej prognozie finansowej (według stanu na 15 maja) deficyt był nieprzekraczalny. Jeśli samorząd chciałby podnieść poziom deficytu, musiałby wystąpić do Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO), a ta — do resortu finansów. Ten zaś obiecuje uwzględniać takie sytuacje, jak realizacja zadań z pieniędzy unijnych, nadzwyczajne zdarzenia losowe czy restrukturyzację placówek medycznych. Proponowana ścieżka wzbudziła jednak niezadowolenie samorządowców.

— To jest rozwiązanie nie do przyjęcia. Wyobrażam sobie sytuację, że RIO i resort finansów będą zawalone wnioskami. Każdy aktywny samorząd dokonuje bowiem zmian w budżecie w ciągu roku. Ile czasu będzie czekać na decyzję urzędników? — pyta Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich.

Argumenty samorządowców musiały być przekonujące.

"Biorąc pod uwagę przebieg dyskusji w ramach zespołu, należy zaznaczyć, że na dziś propozycja przedstawiona przez resort finansów jest nieaktualna. Dyskusja wykazała, że strona samorządowa ma również inne, niż przedstawione w materiale, koncepcje dotyczące tego mechanizmu" — napisała w liście z 27 lipca do dyrektora ZPP Małgorzata Brzoza, rzecznik resortu finansów.

Marek Wójcik powtarza, że istniejące limity ograniczające samorządy są wystarczające, a obecny parlament nie ma żadnych szans, by zająć się nowymi ograniczeniami.

— Powinniśmy się zająć kwestią VAT dla samorządów. Nie możemy go odliczyć, jesteśmy końcowym płatnikiem, a w następnej perspektywie unijnej VAT może nie być kosztem kwalifikowanym. I to będzie ogromne obciążenie dla nas — mówi Marek Wójcik.

I rzeczywiście. Roczne wydatki majątkowe samorządów to obecnie 40 mld zł. Podatek VAT wyniósłby więc około 8 mld zł.