Samorządy wygrały z prywatnym biznesem

TM, PAP
opublikowano: 2016-05-13 10:14

W walce o in-house skuteczniejszy okazał się lobbing komunalny.

Mała nowela Prawa zamówień publicznych uchwalona w piątek przez Sejm wprowadziła możliwość zlecania "spółkom-córkom" zadań bez przetargów.  "Za" głosowało 247 posłów, "przeciw" 186, wstrzymało się 3.

Choć w pierwszym czytaniu wszystkie kluby uznały zmiany w Prawie zamówień publicznych za potrzebne, to kilka propozycji, przede wszystkim sprawa in-house wzbudzało duże kontrowersje, a losy zapisów ważyły się do ostatniej chwili. Posłowie odrzucili jednak w piątek poprawki zgłoszone w trakcie drugiego czytania, które miały eliminować lub ograniczyć zakres in-house. 

Jeszcze przed głosowaniem środowisko samorządowe przypomniało posłom i senatorom stanowisko w tej sprawie. W piśmie nawiązali do majowego protestu „przeciw wykluczeniu firm z rynku odpadów”. Pod sejmem pojawiło się wówczas ok. 2 tys. osób.

Protestujący przedstawiają sytuację  w fałszywym świetle, twierdzą bowiem, że wprowadzenie dyrektywy  w  zakresie in-house, spowoduje utratę miejsc pracy i inne negatywne konsekwencje.  Pragnę Państwa zapewnić, że nawet gdyby wprowadzenie zasady in-house spowodowało jakieś skutki, na pewno nie będzie to utrata miejsc pracy – śmieci bowiem pozostaną i ktoś będzie musiał je przerobić. Jeśli będą jakieś zmiany, dana ilość śmieci trafi do innej firmy, prawie na pewno polskiej, więc co najwyżej nastąpi przesunięcie miejsc pracy między firmami” – informuje Andrzej Porawski, sekretarz Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego ze strony samorządu.

W liście czytamy, że „emocje zostały rozbudzone przez jedną grupę interesu, działającą w jednym sektorze – gospodarce  odpadami”.

Są to duże firmy, zrzeszone w Polskiej Izbie Gospodarki Odpadami, które dodatkowo zmobilizowały do udziału w organizowanych protestach także część małych, rzeczywiście polskich firm prywatnych, w tym rodzinnych. (…) Usankcjonowanie zamówień wewnętrznych w sektorze odpadów komunalnych  nie stanowi dziś  żadnego zagrożenia dla małych form rodzimych. Powstały one w wielu miejscach  po  likwidacji  lub  prywatyzacji przedsiębiorstw komunalnych. Miasta i gminy, które nie mają dziś swoich firm śmieciowych,  na  pewno  nie będą ich odtwarzać lub tworzyć na nowo, bo nie mają na to środków” – zapewnia Andrzej Porawski.

Według strony samorządowej,  "zagrożenie widzą dla siebie przede wszystkim  duże firmy zagraniczne które osiadły w Polsce  w czasie, gdy  – za poprzednich rządów  – istniała w tym zakresie u nas „wolna amerykanka”, podczas  gdy w ich krajach rodzimych (Niemcy, Francja) obowiązywały już bardzo restrykcyjne  przepisy i oczywiście zamówienia  in-house".

To  te  firmy wylobbowały w poprzednim okresie rozwiązania, które wprowadziły obligatoryjne przetargi. Jaki  jest  efekt?  Z  otrzymanych  przez  nas  informacji z Ministerstwa Środowiska wynika, że w  gminach, gdzie podmioty zbierające odpady komunalne wyłoniono w przetargach bez udziału firm komunalnych:
- stopień odzysku jest mniejszy,
- opłaty śmieciowe są wyższe,
- stopień zmonopolizowania rynku jest większy (duże firmy), niż w gminach, gdzie odbiór odpadów jest organizowany przez lokalne firmy komunalne, w większości zrzeszone w Krajowej Izbie Gospodarki Odpadami” – czytamy w piśmie strony samorządowej.

Tymczasem zdaniem przedstawicieli PIGO, zmiany maja charakter antykonkurencyjny. Prowadzą bowiem do wyparcia przedsiębiorców prywatnych z rynku odpadów i całkowitego skomunalizowania sektora. Jest też „ próbą nieuzasadnionej interesem publicznym ingerencji w prawidłowo funkcjonujący obszar życia gospodarczego".

Także Krajowa Izba Gospodarcza apelowała o wprowadzenie mocnych ograniczeń dla in-house – tak, by nie był regułą na konkurencyjnym rynku.

Stosowanie trybu in house powinno zostać ograniczone do ochrony dokonanych inwestycji samorządowych w zakresie przetwarzania odpadów, przy czym podobnej ochrony oczekują również dokonane inwestycje  przez sektor prywatny” – ocenia KIG.

Tuż przed głosowaniem głos zabrał też Lewiatan.

Wartość rynku zamówień publicznych w Polsce to 270 mld złotych, z czego około 100 mld zł to usługi realizowane wewnętrznie, czyli bez przetargów. Przyjęcie proponowanego w opiniowanej ustawie rozwiązania, polegającego na zniesieniu obowiązku przeprowadzenia przetargu na rynku odpadów komunalnych, zostało zdecydowanie negatywnie ocenione przez Biuro Analiz Sejmowych – jako rozwiązanie bardzo niekorzystne dla prywatnych przedsiębiorców działających w tej branży, które w wielu przypadkach może zakończyć się ich likwidacją na skutek utraty istotnego lub niejednokrotnie jedynego źródła ich przychodów. Rozwiązanie to będzie również niekorzystne dla obywateli, albowiem likwidacja konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami, które obecnie muszą przystępować do przetargu może przyczyniać się do powstawania lokalnych monopoli, co prowadziłoby do wzrostu cen i/lub obniżenia jakości usług” – informuje organizacja.