Santander już nie chce mini - BPH

BT
opublikowano: 20-03-2007, 00:00

Wykruszają się kolejni chętni na mini-BPH. Zniechęca zbyt wygórowana cena.

Wykruszają się kolejni chętni na mini-BPH. Zniechęca zbyt wygórowana cena.

Hiszpańska grupa finansowa Santander wycofała się z walki o mini-BPH (powstanie po podziale Banku BPH). Jak podała gazeta „El Pais”, powołując się na wypowiedź Emilio Botina, prezesa banku, cena 1-1,5 mld EUR, jaką trzeba zapłacić za 200 placówek mini-BPH, jest zbyt wygórowana. Równocześnie Hiszpanie podkreślają, że nie rezygnują z rozwoju działalności w Polsce. W naszym kraju należy do nich Santander Consumer Bank, skoncentrowany na udzielaniu kredytów konsumpcyjnych, samochodowych i hipotecznych. Ma 47 placówek, współpracuje z blisko 4 tys. pośredników finansowych i salonów samochodowych. Nie planował rozbudowy własnej sieci w oczekiwaniu na inwestycje właściciela.

Santander jest kolejną grupą, która wycofuje się z walki o mini-BPH. Jako pierwszy zrobił to belgijski KBC, właściciel Kredyt Banku. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, oferty na ten bank nie ma zamiaru złożyć też austriacki Raiffeisen (kontroluje Raiffeisen Bank Polska), choć oficjalnie nie chciał tego potwierdzić. Przyznaje jedynie, że jest na krótkiej liście inwestorów.

Oznacza to, że walka o mini-BPH rozegra się między dwoma bankami francuskimi i amerykańskim — BNP Paribas, właścicielem Cetelem Banku, nieobecnym w Polsce Credit Mutuel i GE Capital, kontrolującym u nas GE Money Bank.

Tymczasem, jak ujawnił w ubiegłym tygodniu Józef Wancer, prezes Banku BPH, włoski Unicredit, właściciel spółki, oferty na zakup mini-BPH przyjmuje tylko jeszcze dziś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu