Według niego, system ten odwołuje się do ducha artykułu I-45 traktatu konstytucyjnego. Mówi on o równości obywateli UE oraz że każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w życiu demokratycznym Unii, a decyzje są podejmowane w sposób jak najbardziej otwarty i zbliżony do obywatela.
- Jest grupa krajów, które po cichu nam kibicują, choć nie chcą się do tego przyznać. Powiedziałbym rosnąca grupa krajów - ujawnia eurodeputowany.
Wyjaśnia, że Polska proponuje odejście od Nicei, czyli zredukowanie siły swojego oraz Hiszpanii, a zwiększenie siły głosu największych krajów. Mówimy przecież o rewizji istniejących traktatów, a nie projektu traktatu konstytucyjnego.
Polska propozycja to jest konstruktywny kompromis. Chcemy spotkać się w połowie drogi między traktatem konstytucyjnym a Niceą. Na jesieni dowiemy się, czy się to udało - mowi Jacek Saryusz-Wolski. (PAP)