Katarzyna Sacha
udziałowiec i dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje
W 2004 r. zrobiłam MBA na European University. Zdecydowałam się na ten program z trzech powodów. Po pierwsze, zależało mi na rozwoju swoich kompetencji. Po drugie, chciałam zdobyć nowe kontakty, bo w świecie biznesu bez networkingu ani rusz. Po trzecie, czułam, że powinnam nabrać pewności siebie.
Generalnie studia spełniły moje oczekiwania. Poznałam wielu menedżerów z innych firm. Mogłam wymieniać się z nimi doświadczeniami zawodowymi, weryfikować swój punkt widzenia na pewne aspekty zarządzania i konfrontować się w bezpiecznym i przyjaznym środowisku. Niektóre znajomości utrzymuję do dziś. Wreszcie uwiarygodniłam się w oczach moich kontrahentów — wcześniej, szczególnie z powodu młodego wieku, trudno mi było rozmawiać z nimi jak równy z równym. Wydawało mi się, że bez wieloletniego bagażu doświadczeń nie mam im zbyt wiele do zaoferowania. Dzięki MBA okazało się, że jest wręcz przeciwnie.
Jeśli chodzi o wiedzę, to liczyłam na więcej. Kilka lat wcześniej skończyłam ekonomię na Uniwersytecie Gdańskim i z przykrością stwierdziłam, że w ramach programu MBA przerabiamy podobny materiał. Poza tym wyobrażałam sobie, że podejście wykładowców będzie bardziej praktyczne. Wprawdzie pracowaliśmy na case'ach, ale dotyczyły głównie międzynarodowych korporacji. Nie wszystkie są przydatne, kiedy prowadzi się małą lub średnią firmę.
Za naukę płaciłam z własnej kieszeni. W sumie 35 tysięcy złotych. Znajomi żartują, że mogłam sobie kupić samochód. Sądzę jednak, że dobrze je wydałam. Mam wprawdzie zastrzeżenia do MBA, ale dzięki niemu przełamałam swoje kompleksy i ograniczenia. Uwierzyłam w swoje możliwości. W rezultacie coraz odważniej zaczęłam wchodzić w ważne i dochodowe projekty.