Planowana na wczoraj rozprawa dyscyplinarna przed sądem apelacyjnym w Warszawie, dotycząca Dariusza Czajki, nie odbyła się. Niewykluczone jednak, że zarzuty przedstawione kontrowersyjnemu sędziemu ulegną rozszerzeniu.
Wczoraj w stołecznym sądzie apelacyjnym miała odbyć się pierwsza rozprawa w sprawie sędziego Dariusza Czajki, przewodniczącego wydziału upadłościowego Sądu Rejonowego w Warszawie.
Na początku grudnia zastępca rzecznika dyscyplinarnego warszawskiego sądu okręgowego sędzia Salomea Truszkowska postawiła Dariuszowi Czajce zarzut podjęcia innej pracy bez wymaganej zgody przełożonych (sędzia zasiadł na fotelu kanclerza Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji). Planowana na wczoraj rozprawa nie odbyła się.
— Wylosowany skład sędziowski miał wątpliwości dotyczące faktu, że uzasadnienie wniosku o ukaranie sędziego Czajki nie do końca współgrało z tezą przedstawioną w samym zarzucie. W związku z tym poprosiliśmy rzecznika dyscyplinarnego o uściślenie wniosku — informuje sędzia Barbara Trębska, rzecznik sądu apelacyjnego w Warszawie.
Na razie nie wyznaczono nowego terminu rozprawy.
Zarzuty przedstawione Dariuszowi Czajce mogą jednak ulec rozszerzeniu. Tym razem chodzi o niejasności dotyczące powiązań sędziego (i prowadzonych przez niego postępowań upadłościowych) z Kredyt Bankiem. Wniosek do rzecznika dyscyplinarnego o zbadanie spraw złożył (m.in. po publikacjach w „PB”) resort sprawiedliwości.
— Jeśli rzecznik dyscyplinarny potwierdzi informacje o nieetycznym zachowaniu sędziego Czajki i rozszerzy zarzuty, to możliwe, że sąd zajmie się tym na jednym posiedzeniu wspólnie z wcześniej podniesionym zarzutem — mówi Barbara Trębska.
Zastrzega, że na razie jedynym postawionym sędziemu Czajce zarzutem jest sprawa podjęcia innej pracy.
W razie niepomyślnego dla sędziego rozstrzygnięcia sprawy, zgodnie z art. 109 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, Dariuszowi Czajce grozi m.in. upomnienie, nagana, a w ostateczności nawet odwołanie z funkcji sędziego.