Sejm walczy z lichwą

Jarosław Królak
25-08-2004, 00:00

Kredyt za najwyżej 16,3 proc. rocznie? Posłowie pracują nad przepisami mającymi chronić obywateli przed wyzyskiem banków. Oby nie zaszkodzili.

Wczoraj posłowie komisji gospodarki i finansów wzięli się do pracy nad dwoma projektami ustaw wymierzonych przeciwko tzw. lichwie. Projekt nowelizacji kodeksu cywilnego (autorstwa SLD) wyznacza maksymalne odsetki, jakie mogliby pobierać kredyto- i pożyczkodawcy. Drugi projekt — nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim (autorstwa PiS) — nakłada na banki obowiązek informowania kredytobiorców o wszelkich kosztach ponoszonych przez nich w razie zaległości w spłacaniu rat. Nowe przepisy mają, zdaniem posłów, uniemożliwić bankom pobieranie wygórowanych odsetek i ratować miliony Polaków wpadających w pętlę zadłużenia.

Kary dla bankowców

Posłowie SLD chcą, by górna granica oprocentowania kredytów i pożyczek nie przekraczała 4/3 wysokości odsetek ustawowych (obecnie wynoszą one 12,25 proc. rocznie i mają zastosowanie, gdy strony nie określą odsetek w umowie). Oprocentowanie maksymalne wynosiłoby więc około 16,3 proc. w stosunku rocznym i dotyczyłoby nie tylko „Kowalskich”, ale także firm biorących kredyty.

Gdyby kredytodawca ustalił wyższe oprocentowanie, umowa byłaby nieważna z mocy prawa i stosowane byłyby odsetki maksymalne. Kto czerpałby nadmierne zyski z odsetek wyższych, podlegałby karze pozbawienia wolności do dwóch lat i karze grzywny. Przepisy te nie dotyczyłyby oprocentowania obligacji.

Jakie są szanse obu projektów na uchwalenie?

— Bardzo duże. Jest wola polityczna wprowadzenia takich regulacji. 22 lipca w pierwszym czytaniu oba projekty zostały poparte przez wszystkie kluby parlamentarne. Nie było wniosku o ich odrzucenie. Czy to element gry politycznej i chęć przypodobania się wyborcom? W dużej mierze tak — mówi Adam Szejnfeld, poseł PO, szef sejmowej komisji gospodarki.

Projekty skierowano do dalszych prac w podkomisji.

Jakie mogą być skutki tych rozwiązań?

— Choć Platforma Obywatelska poparła oba projekty, to mamy do nich wiele zastrzeżeń. Trzeba nad nimi porządnie popracować. W obecnym kształcie mogą one przynieść skutki odwrotne do zamierzonych i obrócić się przeciwko samym konsumentom, którzy będą mieć trudności w uzyskiwaniu kredytów. Po prostu banki skalkulują, że nie opłaca im się tych kredytów udzielać — twierdzi Adam Szejnfeld.

Przeciąć pętlę

Projekt PiS ma ratować gospodarstwa domowe wpadające w pętlę zadłużenia z powodu pułapek kredytowych. Nakłada na kredytodawców obowiązek informowania konsumentów o rzeczywistych opłatach w razie zalegania ze spłatą rat. Autorzy argumentują, że niskie oprocentowanie kredytów ma ułatwić pozyskanie klientów. Pułapka tkwi w braku informacji o kosztach ponoszonych przez klientów w przypadku zaległości w ich spłacaniu. Gdyby bank naruszył przepisy o maksymalnej wysokości kosztu kredytu i odsetek karnych, klient mógłby zwrócić kredyt bez oprocentowania i innych kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sejm walczy z lichwą