SEKTOR LEKKI Z GPW: PREZESI TRACĄ PRACĘ

Artur Sulejewski
opublikowano: 2000-08-25 00:00

SEKTOR LEKKI Z GPW: PREZESI TRACĄ PRACĘ

Rady nadzorcze coraz częściej dokonują zmian na najwyższych stanowiskach

WETERANI: (Od lewej) Marek Górny, prezes Novity, Ryszard Polański, prezes Wólczanki, Jerzy Pomorski, prezes Delii, Cezary Przybysławski, prezes Bytomia, kierowali firmami w czasie kryzysu rosyjskiego. Swoje funkcje zachowali do dziś, co jest dużym osiągnięciem, zważywszy rozmiary roszad, które dotknęły najwyższe stanowiska w giełdowych spółkach z sektora lekkiego. fot. GK, BS

Wyniki finansowe osiągane przez spółki z sektora lekkiego pozostawiają wiele do życzenia. Rady nadzorcze tych emitentów zaczęły to wreszcie dostrzegać i wyciągać konsekwencje w stosunku do osób odpowiedzialnych za zarządzanie. Takie wrażenie można odnieść po roszadach na stanowiskach prezesów w firmach z tej branży, obecnych na warszawskiej giełdzie.

Kryzys rosyjski z 1998 roku mocno dał się we znaki spółkom z sektora lekkiego. Jego konsekwencje nadal odczuwa większość notowanych na warszawskiej giełdzie spółek z sektora lekkiego. Dla wielu z nich ognisko zapalne za naszą wschodnią granicą oznaczało utratę dotychczasowych rynków zbytu. Sprzedaż na zdecydowanie bardziej wymagających rynkach zachodnioeuropejskich praktycznie od zawsze stanowiła barierę nie do przejścia.

Do tych trudności dołączyły następne, z którymi emitenci musieli borykać się na rynku krajowym (niekontrolowany i duży napływ taniej odzieży azjatyckiej).

Modne słowo

Przedsiębiorstwa, nie mogąc się doczekać zapowiadanej pomocy ze strony państwa, zaczęły we własnym zakresie podejmować decyzje, które miały poprawić warunki funkcjonowania. Modne stało się słowo „restrukturyzacja”. Zdecydowali się na nią praktycznie wszyscy. Nowe porządki oznaczały z reguły wypowiedzenia dla pracowników, wyprzedaż po niższych cenach nagromadzonych przez lata zapasów magazynowych czy też wprowadzanie przerw postojowych w martwym sezonie.

Mierne efekty

Akcjonariuszy te zmiany mogą nie satysfakcjonować, jeśli oceniać je pod kątem osiąganych przez spółki wyników finansowych. Na koniec pierwszego półrocza 2000 roku 8 firm wykazało straty (w analogicznym okresie roku poprzedniego reprezentacja ta liczyła 7 emitentów). Niektórzy, jak np. Chemiskór czy Delia, teraz je powiększyli, inni (Lubawa, Masters) obecnie są na minusie, a przed rokiem wykazywali zyski. Z całej branży wyższy wynik finansowy netto w porównaniu z pierwszym półroczem 1999 roku osiągnęły jedynie Bielbaw, Skotan i Wistil.

Rady zaczęły czystki

Czas upływa, a zaproponowane przez kierujących firmami nowe rozwiązania w większości przypadków nie przynoszą zakładanych rezultatów. Prawdopodobnie pod naciskiem akcjonariuszy do bardziej energicznego działania przystąpiły osoby, którym statutowe zapisy umożliwiają wykonywanie nadzorujących czynności. Wygląda na to, że dla niektórych prezesów wyczerpał się udzielony limit zaufania.

Takie wrażenie można odnieść po często zachodzących zmianach we władzach firm na najwyższych stanowiskach. Tylko w tym roku personalne roszady dotknęły Garbarnię Brzeg, Masters (dawne Elpo), Próchnik, Sanwil. Skład ten ulega rozszerzeniu jeśli uwzględnić Internet Group (dawny Ariel) oraz Chemiskór, firmy które to zdecydowały się na zaprzestanie dotychczasowej działalności, a swoją przyszłość postanowiły związać z sektorem medialno-internetowym.

W przypadku Internet Group nie ma tajemnic. Wymiana na stanowisku szefa spółki podyktowana została zmianą charakteru działalności przedsiębiorstwa. Podobne okoliczności dotyczyły Chemiskóru, gdzie w fotelu prezesa zasiadł Wojciech Krefft, a jego poprzednik — Jerzy Stępień zaczął sprawować funkcję członka zarządu. Jednak te 2 firmy stanowią odosobniony wyjątek. W innych powody odwołań przeważnie nie są przekazywane do publicznej wiadomości.

Bez wyjaśnień

Koronnym przykładem jest tutaj styczniowy komunikat nadesłany przez spółkę Masters: „Informujemy, że rada nadzorcza Masters odwołała (bez podania przyczyn) z dniem 28 stycznia 2000 roku z funkcji prezesa zarządu pana Kazimierza Brzezińskiego”. Znamienne jest, że przy okazji zwalniania zwykłych pracowników spółki tłumaczą, jakie są tego przyczyny. Podawane są też konkretne kwoty, które z tego tytułu zostaną zaoszczędzone. W przypadku prezesów informacja ogranicza się przeważnie do nazwiska i daty odwołania, a kulisy rozstań nie zostają ujawniane.

Zjawisko to nie dotyczy zresztą tylko przedstawicieli branży lekkiej. Po licznych innych przykładach można dojść do wniosku, że jest ono już charakterystyczne dla rzeczywistości całego naszego rynku, gdyż swym zasięgiem obejmuje również innych emitentów zaszeregowanych do pozostałych sektorów giełdowych. W opinii specjalistów rynku kapitałowego przyjęty u nas model odwołań managementów jest korzystny dla ustępujących prezesów. Niepodawanie do publicznej wiadomości szczegółowych przyczyn rozwiązywania umowy o pracę stanowi mniejsze zagrożenie dla ścieżki dalszej kariery zawodowej.