Sektory eksportowe dołują, nastawione na kraj rosną

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-12-20 20:00

Sektory eksportowe wyraźnie zmniejszają produkcję, nastawione na sprzedaż krajową wychodzą z dołka. Odzwierciedla to dualizm koniunktury: popyt zagraniczny jest słaby z powodu recesji w Niemczech, a krajowy szybko rośnie dzięki odbudowie potencjału zakupowego konsumentów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Produkcja przemysłowa spadła w listopadzie o 0,7 proc. rok do roku, po wzroście o 1,6 proc. w październiku. Dane były wyraźnie słabsze od oczekiwań rynkowych. W polskim sektorze przemysłowym na razie nie są jeszcze widoczne sygnały ożywienia, które pojawiają się powoli w handlu detalicznym.

Żeby lepiej ukazać, co się dzieje, podzieliłem sektory przetwórcze (jest ich 22) na dwie grupy: nastawione na sprzedaż krajową oraz eksport. Jak widać na wykresie, pierwsze stopniowo wychodzą z dołka - po potężnym załamaniu z 2022 i połowy 2023 r. wolumen produkcji rośnie z miesiąca na miesiąc. Sektory eksportowe pogłębiają spadki - szczególnie w sektorze produkcji dóbr elektrycznych, do którego należy wiele istotnych branż, w tym m.in. branża producentów baterii do samochodów oraz branża produkcji sprzętu AGD.

Nie powinniśmy jednak dramatyzować. Wolumeny sprzedaży w sektorach eksportowych są wciąż, po dużych spadkach, na poziomie trendu historycznego. To, co obserwujemy, to bardziej powrót do normalności. Zakładam, że w najbliższym roku będziemy się poruszali mniej więcej po linii trendu.

Warto też dostrzec, jak dużą elastycznością cechuje się polska gospodarka. Bardzo duże przetasowania popytu między sektorami nie prowadzą do dużych kryzysów sektorowych, zwolnień, upadłości. Jednym z powodów jest, jak sądzę, wysoka inflacja z lat 2021-2022, która sprawiła, że zyski firm generalnie wzrosły, co dało im bufor bezpieczeństwa na okres dużych wstrząsów strukturalnych. Patrząc na to z innej strony, przy wysokiej inflacji zmiany cen relatywnych między sektorami, związane ze zmianami popytu, są łatwiejsze.

W środę GUS podał też ciekawe dane o inflacji cen producentów. A właściwie o deflacji, bo w listopadzie ceny w przemyśle spadły o 4,7 proc. rok do roku. W samym przetwórstwie zaś, czyli po odjęciu z przemysłu górnictwa i energetyki/wodociągów, spadek cen sięgnął aż 7,2 proc. Było to nieco mniej niż w październiku (-7,9 proc.), ale wciąż bardzo dużo. Najbardziej spadają ceny towarów energochłonnych, czyli m.in. metali, chemii, papieru, ale deflacja dotyka właściwie cały przemysł. To wskazuje, że wciąż trwa okres wyprzedawania zapasów.