Serwerownie nie wystarczą do zdobycia klientów

Kamil Kosiński
opublikowano: 2003-05-07 00:00

Wśród przedstawicieli firm wynajmujących innym swoje serwerownie nie ma zgody co do tego, jak będzie wyglądać przyszłość ich oferty. Jedni twierdzą, że rysująca się obecnie specjalizacja utrzyma się, inni — że nastąpi pewna unifikacja usług. Wynika to zapewne ze sposobu postrzegania nowych usług — albo jako przejawu dalszej specjalizacji, albo nowego obszaru działalności.

Jeśli nie liczyć przedsięwzięć związanych z hostingiem serwisów WWW, centra outsourcingowe, czyli serwerownie na wynajem, nie są biznesem stricte sieciowym. To w Polsce zaczęło się w nie inwestować na fali internetowej hossy. Znaczną część tych przedsięwzięć trudno jednak zaliczyć do udanych. Klientów w nich bowiem jak na lekarstwo.

— Wiele firm nie zrobiło dobrego interesu na budowie dużych centrów przetwarzania danych przeznaczonych na wynajem. Nie jest tajemnicą, że niektóre obiekty o powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych świecą pustkami. My mamy co prawda stosunkowo duży budynek, ale w formie data center zostało na razie wykończone tylko dwieście kilkadziesiąt metrów kwadratowych. Resztę będziemy do tego standardu doprowadzać wraz ze wzrostem liczby klientów — podkreśla Piotr Rutkowski, dyrektor ds. sprzedaży usług outsourcingowych Hewlett-Packard Polska.

Na tle konkurentów HP Polska nie ma się czego wstydzić. Usługi związane głównie z udostępnianiem zapasowego centrum przetwarzania danych świadczy około 10 klientom. Nie wszyscy właściciele centrów outsourcingowych, którzy osiągnęli sukces, świadczą jednak usługi skoncentrowane na odtwarzaniu infrastruktury IT po wystąpieniu katastrofy. Spółka Itelligence koncentruje się na obsłudze w swoim centrum systemów klasy ERP, a zwłaszcza produktu firmy SAP. Z kolei Comp Rzeszów utrzymuje w formie outsourcingu systemy bankowości internetowej kilku mniejszych banków — głównie spółdzielczych.

Uogólniając, można stwierdzić, że właściciele serwerowni przeznaczonych na wynajem skoncentrowali się na trzech głównych rodzajach usług. Wynajmują je jako zapasowe centra przetwarzania danych, utrzymują w nich główne systemy biznesowe klientów lub też utrzymują w nich systemy biznesowe klientów, które nie są co prawda kluczowe dla ich działalności, ale wymagają jakiejś specjalistycznej wiedzy czy technologii, której przy tej skali wykorzystania nie opłaca się im pozyskiwać na własność. Z reguły jest przy tym tak, że firmy informatyczne nie świadczą wszystkich tych usług, lecz koncentrują się na jednej z wymienionych gałęzi outsourcingu. Na temat tego, czy specjalizacja ta utrzyma się w przyszłości czy też nastąpi unifikacja oferty, zdania są jednak podzielone.

— W dłuższym okresie taka specjalizacja się nie utrzyma. Jeśli jakaś firma zdecydowała się już na budowę centrum outsourcingowego, to będzie się starała pozyskać jak najwięcej klientów z różnych branż i o różnych potrzebach. Oprócz banków obsługujemy już jeden z zakładów energetycznych. Przez pracujący w naszej serwerowni system, klienci mogą m.in. podawać stan licznika, dzięki czemu inkasent może ich odwiedzać raz do roku tylko w celu kontroli wskazań licznika — twierdzi Marek Panek, dyrektor działu sprzedaży i marketingu Compu Rzeszów.

— Nie wydaje mi się, aby rozwijały się firmy oferujące wszystko wszystkim. Będą istniały centra outsourcingowe dla wybranych klas produktów lub wybranych branż. Firmy będą się koncentrowały na tych rynkach, na których posiadają doświadczenie i pozyskały zaufanie klientów. My specjalizujemy się w systemach transakcyjnych, głównie SAP, i raczej nie zamierzamy się angażować w usługi związane np. z zapasowymi centrami przetwarzania danych — oponuje Arnold Nowak, dyrektor zarządzający firmy Itelligence.

Jego zdaniem, nie oznacza to jednak, że oferta poszczególnych firm nie będzie się rozwijać i poszerzać.

— Z upływem lat i wzrostem potrzeb klientów pojawią się usługi stowarzyszone z dotychczasową ofertą firm outsourcingowych. My już inwestujemy w systemy archiwizacji optycznej i wspierające sprzedaż — twierdzi Arnold Nowak.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że, zdaniem niektórych, wynajem samej powierzchni data center i usług bezpośrednio z nią związanych nie będzie wystarczać do pozyskania klienta gotowego korzystać z tegoż centrum. W tym kontekście rozważania o utrzymaniu specjalizacji lub poszerzaniu oferty nabierają zupełnie innego wymiaru. W ramach świadczonych przez siebie usług zapasowego centrum przetwarzania danych HP np. już teraz oferuje nie tylko swoje stacjonarne centrum obliczeniowe, ale także dojazd do klienta mobilnej serwerowni w postaci naczepy TIR-a oraz wynajem zapasowej powierzchni biurowej. Ta ostatnia ma postać normalnie wyposażonego biura z komputerami, drukarkami a nawet recepcją, salami konferencyjnymi oraz kuchnią i jest częścią budynku, w którym znajduje się sama serwerownia.

— Prezentacje dla potencjalnych klientów zawsze rozpoczynamy od części biurowej. Nasi kontrahenci dopiero tam sobie uświadamiają, że część ich stanowisk biurowych ma znaczenie krytyczne dla funkcjonowania firmy i nawet jeśli zamówią usługę polegającą na korzystaniu z zewnętrznej serwerowni jako zapasowego centrum przetwarzania danych, to w przypadku katastrofy obejmującej również pomieszczenia biurowe na nic się im ona nie zda — tłumaczy Piotr Rutkowski.

Nie wszyscy świadczą jednak usługi związane z udostępnianiem zapasowych centrów przetwarzania danych. Czy zatem w przypadku takich firm jak Itelligence i Comp Rzeszów można mówić, że serwerowania jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym dla pozyskania klienta. Zdaniem przedstawiciela HP — tak.

— Działalność Itelligence to tylko potwierdzenie tej opinii. W rozumieniu obsługi środowiska SAP firma ta świadczy kompleksowe usługi. Wdrażają system SAP i później go utrzymują we własnym centrum obliczeniowym. Nie oferują samego budynku, do którego można po prostu wstawić stojące gdzie indziej serwery. Podobnie sprawa wygląda z Compem Rzeszów, który jest przecież producentem systemu dla bankowości internetowej — wyjaśnia Piotr Rutkowski.