W poniedziałek amerykańskie giełdy dalekie są od patriotycznych nastrojów, do których skłania dokładnie sześć miesięcy od terrorystycznych ataków na Nowy Jork i Waszyngton. Rynek rządzi się swoimi prawami, a te wskazują na coraz większe prawdopodobieństwo ataku na Irak oraz nadmierne wzrosty głównych indeksów w ostatnich tygodniach. Do zakupów nie skłaniają także powściągliwe raporty analityków.
Słabe nastroje panują w sektorze high-tech. Kurs Cisco Systems spada o ponad 3 proc., mimo że bank Merrill Lynch wyraził znakomita opinię o jego papierach i przejrzystych księgach. Nastroje pogorszył nieco Banc of America, który obniżył rekomendację dla Emulex, czołowego producenta baz danych. Notowania spółki zareagowały 8-proc. spadkiem.
Kurs Qwest Communications traci 4 proc. Z przekazanego przez Qwest komunikatu wynika, że amerykańska Komisja Papierów Wartościowych interesuje się sposobem zaksięgowania przez jednego z największych w USA operatorów telekomunikacyjnych sprzedaży usług branżowym partnerom oraz firmom, od których kupował sprzęt.
Wśród spółek z indeksu Dow Jones liderem zwyżek jest JP Morgan Chase. Wpływowy tygodnik inwestycyjny Barron’s ocenia, że akcje bank może być głównym beneficjentem ożywienia gospodarczego w USA. Rośnie również popyt na akcje American Express. Analitycy Deutsche Banc Alex. Brown podnieśli rekomendacje jego akcji do "kupuj".
Dla ulubieńców statystyk małe przypomnienie. 10 września 2001 r., w przeddzień ataków terrorystycznych na USA, Nasdaq Composite miał wartość 1695 punktów, a Dow Jones - 9 605,5 punktów.
ONO