Sesje w USA toczą się pod dyktando sprzedających

opublikowano: 2004-11-22 16:39

Zgodnie z oczekiwaniami analityków, otwierająca tydzień sesja na amerykańskich giełdach stoi pod znakiem korekty. Impulsem do kontynuacji piątkowego zjazdu są zwyżkujące ceny ropy, słaby dolar i obawy o deficyt budżetowy.

Pogorszyła się sytuacja na rynku ropy. Cena baryłki znowu podeszła pod psychologiczny poziom 50 USD. Zdaniem analityków surowcowych, są nikłe szanse, żeby do końca roku sytuacja uległa widocznej poprawie. Zwłaszcza, że nie ustają ataki na ropociągi w Iraku, który należy do ścisłej czołówki eksporterów ropy.

Droższa ropa oczywiście nie pozostaje bez wpływu na wyniki firm. Na razie najbardziej spektakularnymi ofiarami są linie lotnicze. Ogromne koszty paliw postawiły już wiele spółek przed widmem bankructwa, gdyż popyt na ich usługi po „wrześniu 2001 r.” nie zdołał powrócić do wcześniejszego poziomu.

Analitycy tną rekomendacje w poszczególnych branżach. Dostało się między innymi firmom telekomunikacyjnym po tym jak obniżono oceny Nokii i Ericssona.

Spada wycena papierów Oralce. W dalszym ciągu przejęcie PeopleSoft stoi pod znakiem zapytania. W sobotę rada nadzorcza przejmowanej spółki stwierdziła, że zaoferowana cena za akcję (24 USD) jest za niska.

O blisko 2 proc. zniżkuje kurs akcji spółki farmaceutycznej Mylan Laboratories. Firma odrzuciła ofertę przejęcia jaką złożył miliarder Carl Icahn. Jego oferta opiewa na 5,4 mld USD.

Po przeciwnej stronie parkietu znalazły się walory Apple Computer. Rosnąca momentami o ponad 5 proc. cena papierów to efekt podwyższenia ceny docelowej akcji przez brokera PiperJaffrey.