NOWY JORK (Reuters) - Wtorkowe notowania na Wall Street zakończyły się pierwszymi od trzech sesji zwyżkami. Jednak większym wzrostom skutecznie zapobiegł producent papierosów Philip Morris, który ostrzegł, że nie może podtrzymać swoich prognoz.
"Wielu inwestorów przyszło dzisiaj z bojowym nastawieniem po poniedziałkowych spadkach i dzięki nim indeksy zwyżkowały" - powiedział Todd Leone z S.G. Cowen.
Indeks Dow Jones wzrósł o 0,32 procent do 8.386 punktów, zaś Nasdaq Composite zyskał 2,3 procent zwyżkując do 1.349,56 punktu.
Akcje Philipa Morrisa, producenta m.in. marki Marlboro, spadły o 13,8 procent, co pociągnęło rynek w dół. Powodem jest oświadczenie firmy, w którym ostrzegła ona, iż nie może potwierdzić swoich przyszłorocznych prognoz, motywując to niewielkimi obrotami na rynku amerykańskim.
Z pomocą indeksom pospieszyły jednak firmy sektora technologicznego. Walory Cisco, firmy uważanej za spółkę-wskaźnik sytuacji w amerykańskich przedsiębiorstwach, zyskały 5,8 procent dzięki doniesieniom koncernu o wzroście zamówień.
Zwyżkowały również akcje Oracle (o 45 centów) oraz Motoroli (o 37 centów). Pierwsza spółka zyskała dzięki oświadczeniu jej dyrektora finansowego, Jeffa Henleya, który prognozuje powrót Oracle na ścieżkę wzrostu zysku w 2003 roku.
Natomiast Motorola zwyżkowała dzięki doniesieniom, iż koncern planuje wcześniej niż zakładał wypełnić prognozy dotyczące czwartego kwartału.
W dobry nastrój wprowadzili rynek również przedstawiciele Zarządu Rezerwy Federalnej (Fed), którzy swoimi wtorkowymi wypowiedziami uspokoili rynek co do stanu amerykańskiej gospodarki. Ekonomiści liczą na to, że szef Fed Alan Greenspan, wypowie się dziś w tym samym tonie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))