Shoe Zone wejdzie z butami

Alina Treptow
opublikowano: 2014-05-05 00:00

Brytyjska sieć nie będzie miała łatwego startu nad Wisłą — uważają eksperci. Kilka firm się już sparzyło.

Polski rynek obuwniczy skusił kolejnego międzynarodowego gracza. Po Niemcach i Rosjanach przyszła kolej na Brytyjczyków. Jak podaje serwis retail-week.com, do ekspansji w Polsce przymierza się brytyjski gigant — Shoe Zone, który w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii prowadzi ponad 550 sklepów i zatrudnia 4 tys. osób.

— Szukamy możliwości ekspansji zagranicznej, jednak na szczegóły jest za wcześnie — zastrzegaNaomi Shefford, dyrektor ds. marketingu i nieruchomości w Shoe Zone. Eksperci uważają, że droga Brytyjczyków do Polski, eufemistycznie mówiąc, nie będzie usłana różami. Beata Kokeli, dyrektor w dziale handlowym CBRE, zwraca uwagę, że na obuwniczej półce z najniższymi cenami już dzisiaj jest bardzo ciasno. W tym segmencie plasuje się Shoe Zone.

— W tym obszarze działają Deichamnn oraz CCC, które już mają bardzo silną pozycję — podkreśla Beata Kokeli. Nasza rozmówczyni podkreśla, że nawet taki gigant jak CCC próbował wejść z tanimi butami (Boti), ale z budowy sieci sklepów się wycofał.

— Sił w tym segmencie próbowali również zagraniczni gracze, np. Street Shoes czy Boot Square, ale bez większych sukcesów. Firmy zaprzestały ekspansji — przypomina Beata Kokeli. Sławomir Świętochowski, dyrektor zarządzający Kari Poland, zwraca uwagę, że mocnymi stronami Brytyjczyków są sprzedaż internetowa oraz rozwiązania logistyczne. Uważa jednak, że te atuty mogą okazać się niewystarczające.

— Najlepsze lokalizacje są już zajęte, nowych miejsc handlowych przybywa w bardzo wolnym tempie. Rynek od dłuższego czasu podzielony jest między znaczących graczy, a lojalność, zaufanie i przyzwyczajenia klientów w tej branży są bardzo silne i stanowią niemałą barierę dla nowych marek. Inna sprawa, że wskaźnik liczby par butów sprzedawanych w przeliczeniu na mieszkańca jest niższy niż w Europie Zachodniej. To daje perspektywy rozwoju, choć wcale nie jest powiedziane, że wzrost sprzedaży będzie się równo rozkładał między wielu graczy. W konsekwencji może to doprowadzić do konsolidacji rynku — uważa Sławomir Świętochowski.

Również Rosjanie (m.in. grupy obuwnicze Centro i Kari) przekonali się, że polski rynek nie jest łatwy. Sieci, mimo planów dynamicznej ekspansji, musiały zweryfikować plany rozwoju. Nie udało im się otworzyć tyle sklepów, ile zaplanowały.